„Nie znajdując z nikim wspólnego języka, prowadziłem samotne życie aż do momentu przymusowego lądowania na Saharze. … Coś się zepsuło w motorze. Ponieważ nie towarzyszył mi ani mechanik, ani pasażerowie, musiałem sam zabrać się do bardzo trudnej naprawy. Była to dla mnie kwestia życia lub śmierci… Pierwszego wieczoru zasnąłem na piasku… Byłem bardziej osamotniony niż rozbitek na tratwie pośrodku oceanu. Toteż proszę sobie wyobrazić moje zdziwienie, gdy o świcie obudził mnie czyjś głosik…”

"Mały Książę"

Brzmi znajomo? Tak, to cytat z „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupéry (w przekładzie Jana Szwykowskiego), pamiątki z zamierzchłych czasów wypełnionych książkami, które pobudzały młodzieńczą wyobraźnię i kazały śnić o niemożliwej miłości.

Znawcy twórczości pisarza kojarzą zapewne sytuację przypomnianą w incipicie z przymusowym lądowaniem Saint-Exupéry’ego na pustyni libijskiej w 1935 roku i z kilkudniową walką o przeżycie wśród wydm opisaną w biograficznej opowieści „Ziemia, planeta ludzi”. Ilu z nas, dawnych i obecnych czytelników „Małego Księcia”, podejrzewałoby, że pomysł historii o spotkaniu na piaszczystym pustkowiu z przedziwnym chłopcem z odległej asteroidy zrodził się być może nie w Afryce, lecz po drugiej stronie Atlantyku? A jednak.

Źródła: Kontynenty
Tags:
  • Antoine de Saint-Exupéry
  • Argentyna
  • mały książę
  • magazyn Kontynenty