Wieki mijają, a Athos – Święta Góra, zamknięta dla kobiet, zatrzymana w czasie – trwa w wyniosłej pogardzie dla spraw świeckich.

Kamienny stożek wciśnięty między drzewa stał zaraz przy ścieżce. Miał tylko wąskie wejście. Bałem się zajrzeć. Chwilę się wahałem, a jak ktoś będzie w środku? Na całym półwyspie jest ich ponoć dwieście, większość na samym końcu cypla, na wypalonym słońcem kamienistym płaskowyżu nazywanym przez mnichów „pustynia”. W całym basenie Morza Śródziemnego tak się kiedyś budowało. Po prostu układało się kamienie jeden na drugim, bez żadnego spoiwa. Budowla zwężała się u góry i kamienie, opierając się o siebie, tworzyły schronienie. We Włoszech tak budowali pasterze, swoje szałasy nazywali trulli. Mnisi mówią na nie isichastirion – samotnia, pustelnia, odosobnienie. Jednak nie wszedłem.

Kobieta tworem nieczystym

Źródła: Kontynenty
Tags:
  • Athos
  • Grecja
  • magazyn Kontynenty