Kruki wirowały nad wzgórzem. Było w nich coś nierzeczywistego. Coś w tak oczywisty sposób baśniowego, a zarazem ponurego, że zawahałem się. Czy wolno mi wejść między te setki czarnych skrzydeł, czarnych dziobów i czarnych krągłych oczu? Czułem, że to nie kruki, lecz Śmierć wisi w powietrzu. To Ona napełniała powietrze niepokojem. Kruki muszą ją dobrze znać, być z nią za pan brat, nosząc tę posępną, smolisto-czarną szatę, która w większości kultur i religii oznacza tylko jedno.

Podszedłem. I w tym momencie pomyślałem – a co jeśli Ona tam będzie? A co jeśli one wszystkie przyleciały właśnie na spotkanie z Nią? Czy jestem gotów Ją zobaczyć?

…jak namioty

Źródła: Kontynenty
Tags:
  • Bhutan
  • magazyn Kontynenty