– Wyjeżdżacie gdzieś na urlop? – Nie, tylko do pueblo. Albo: – Jak pójdę na emeryturę, to się przeprowadzę do pueblo. Wygląda na to, że każdy obywatel Królestwa Hiszpanii ma swoje pueblo, miejsce, z którego pochodzi, albo które sobie adoptował.

Albarracín

Nieważne, że urodził się w Madrycie albo w Saragossie. W sumie nawet jego rodzice mogli się urodzić w Madrycie albo w Saragossie. Ale zawsze jest jakieś mityczne pueblo – wioska, miasteczko – gdzie dziadek pasał kozy, gdzie kobiety prały pościel w rzece i rozkładały ją na pachnącej ziołami trawie, jak u Almodóvara.

Dziedzictwo pueblo to czasem stary, kamienny dom, czasem kilkadziesiąt krzaków winorośli na zboczu, i zawsze ślad w języku, w specyficznym słownictwie właściwym tylko temu kawałkowi ziemi, w nazwach roślin, zwierząt, narzędzi...

Źródła: Kontynenty
Tags:
  • Teruel
  • magazyn Kontynenty
  • Hiszpania