Właściciele stacji kontroli pojazdów mają przeprowadzić wielką akcję protestacyjną w czwartek 29 września. Twierdzą, że jeżeli nie zostaną podwyższone opłaty za obowiązkowe przeglądy, będą zmuszeni do zamknięcia swoich stacji. Te nie były zmieniane od 18 lat. Diagności wskazują, o ile te opłaty powinny zostać podniesione, by opłacało się dalej prowadzić działalność.

Kondycja przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli pojazdów jest coraz gorsza. Stale rosnące koszty, zamrożona od 18 lat wysokość opłat za badania techniczne i związany z tym spadek wartości pieniądza ze względu na inflację, powodują, że stacje kontroli pojazdów balansują na progu rentowności.

Kondycja przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli pojazdów jest coraz gorsza. Stale rosnące koszty, zamrożona od 18 lat wysokość opłat za badania techniczne i związany z tym spadek wartości pieniądza ze względu na inflację, powodują, że stacje kontroli pojazdów balansują na progu rentowności, albo już są deficytowe i przedsiębiorcy zamykają swoje firmy — alarmuje Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów.

Potwierdzają to dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP). Na koniec 2021 roku było w Polsce 5443 stacji kontroli pojazdów. W czerwcu 2022 roku badania wykonało 5291 stacji kontroli pojazdów, czyli 2,8 proc. (152) mniej niż w zeszłym roku. Dodatkowo — jak wskazuje PISKP — na rynku zaczyna dramatycznie brakować pracowników, czyli diagnostów.

Zamknięte stacje i protest w Warszawie

Właściciele stacji kontroli pojazdów organizują manifestację w czwartek 29 września w Warszawie. Zbiorą się o godz. 11.00 w Pasażu W. Szymborskiej, skąd przemaszerują ulicami: E. Platter, Wspólną oraz Chałubińskiego przed Ministerstwo Infrastruktury.

Cześć stacji w całym kraju w czasie trwania protestu nie będzie przeprowadzała badań technicznych. Diagności zamierzają złożyć petycję w sprawie pilnej waloryzacji opłat za badania techniczne na ręce ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka.

Tego samego dnia, kiedy przedsiębiorcy będą protestowali, w Sejmie odbędzie się posiedzenie Komisji Infrastruktury, na którym będzie omawiany projekt zmiany systemu badań technicznych, który określi nowe warunki przeprowadzania badań na najbliższą dekadę, albo i dłużej.

"Obawiamy się, że może to być gwóźdź do trumny dla naszej branży. Wielu przedsiębiorców już teraz nie stać na bieżące utrzymanie firmy. Tym bardziej nie udźwigną kosztów wprowadzenia reformy, które poprzez brak szczegółów są trudne do oszacowania" — mówi Renata Czerniawska z Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów. Jak przekonuje — "brak reakcji ze strony rządzących spowoduje upadek kolejnych przedsiębiorców i zamykanie stacji kontroli pojazdów. Ucierpią na tym kierowcy, ucierpi na tym także bezpieczeństwo. Nie chcemy, żeby ten czarny scenariusz się ziścił".

Zmiany w badaniach. Diagności pukają się w czoło

Jak przewiduje procedowany w Sejmie projekt ustawy, od 29 września kontrola techniczna pojazdów ma być rozszerzona o dodatkowe pozycje. Właściciele stacji kontroli pojazdów ostro protestują i przekonują, że większość tych propozycji jest bez sensu, bo nie mają odpowiednich narzędzi, by je realizować. Wskazują też, że z powodu zamrożenia opłat za badania, nie stać ich na utrzymanie i doposażanie stacji. Oczekują podniesienia stawek po wakacjach.

"Nawet jeśli te obowiązki wejdą w życie, to nie nie będziemy w stanie fizycznie ich wykonywać. Te propozycje są po prostu bez sensu" — powiedział Faktowi Marcin Barankiewicz, prezes Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów. Wśród nowych obowiązków kontrolnych, najwięcej kontrowersji wzbudza obowiązek sprawdzenia działania systemu eCall w samochodach wyprodukowanych po 31 marca 2018 r. eCall jest ogólnoeuropejskim systemem szybkiego powiadamiania odpowiednie służby o wypadkach drogowych lub o kolizjach.

"Stacje kontroli pojazdów nie dysponują urządzeniami do kontroli działania systemu eCall. W przypadku użycia interfejsu elektronicznego konieczne jest użycie oprogramowania, które obsługuje pojazdy konkretnej marki, a które nie są dostępne dla naszych stacji. Mogą to robić tylko autoryzowane stacje ASSO. Jeżeli to badanie zostanie wprowadzone, to będzie fikcją, bo i tak nie będziemy w stanie go przeprowadzać" — przekonuje Marcin Barankiewicz.

Ministerstwo chce też, żeby diagności sprawdzali, czy dokonano przeróbek w silniku lub, czy zmodyfikowano oprogramowanie sterującej jego pracą. Podobnie jak w przypadku kontroli działania systemu eCall, stacje nie dysponują odpowiednimi narzędziami do dokonania tego typu weryfikacji.

Co z podwyżkami opłat?

Marcin Barankiewicz przypomina, że znacznie pilniejsze od wdrażania unijnych dyrektyw i zaostrzania kontroli, jest teraz urealnienie opłat pobieranych za badania, bo coraz więcej stacji się zamyka, nie mogąc utrzymać się z obecnych stawek, a te nie były zmieniane od 18 lat.

Tak jak w 2004 roku, tak i obecnie za badanie techniczne auta osobowego płaci się 99 zł, a w przypadku motocykla 63 zł. Jak bardzo te opłaty — zdaniem diagnostów — powinny pójść w górę?

"By przynajmniej uwzględnić wzrost kosztów utrzymania stacji przez te lata, badanie samochodu osobowego powinno kosztować co najmniej 184 zł brutto, czyli 150 zł netto. Właściciele aut zasilanych LPG powinni płacić powyżej 200 złotych" — przekonuje szef PISKP. Podkreśla, że przed 18 laty kierowca za minimalne wynagrodzenie mógł opłacić 8 badań okresowych. Dziś jest to już równowartość ponad 30 badań.

Zdaniem prezesa Barankiewicza, ministerstwo — przy okazji zmian planowanych na wrzesień — powinno też powrócić do systemu rewaloryzowania stawek za badania techniczne, tak jak to miało miejsce przed 2004 rokiem. "W rządowym rozporządzeniu powinien się znaleźć zapis, że podstawowa stawka powinna stanowić 8 proc. minimalnego wynagrodzenia. Teraz jest najlepszy moment, by wreszcie to zrobić, bo po naszych zeszłorocznych protestach i strajku, kierowcy zdążyli się już oswoić z myślą, że podwyżki są nieuniknione "— przekonuje. To z kolei — przy obecnym minimalnym wynagrodzeniu w wysokości 3010 zł — oznaczałoby podniesienie podstawowej stawki za badanie auta do 240 zł.

Ten artykuł ukazał się po raz pierwszy na stronie Faktu 27.09.2022 r.

Źródła: Fakt redakcja
Tags:
  • stacja kontroli pojazdów
  • Badanie techniczne
  • protest diagnostów