W dobie home office pracodawcy zaczęli masowo wgrywać pracownikom śledzące ich programy i aplikacje, a także wyciągać prywatne informacje o zatrudnionych w przedsiębiorstwie osobach

Pandemia spotęgowała skalę inwigilacji i kontroli prowadzonych wśród pracowników zarówno w Polsce jak i za granicą. Pracodawcy z powodu koronawirusa zaczęli pozyskiwać coraz więcej informacji na temat pracownikow.

O firmowych szpiegach głośno zrobiło się ubiegłorocznego lata w Portugalii, gdzie do związku zawodowych i Urzędu ds. Ochrony Danych Osobowych wpłynęło aż kilkaset skarg na nieetyczne i niezgodne z prawem zachowanie pracodawców. Firmy wgrywały bowiem do komputerów swojej zdalnej kadry śledzące aktywność na home office. Portugalia nie jest żadnym wyjątkiem. Takie działania obserwuje się w wielu krajach. W USA od wybuchu epidemii mocno skoczyła sprzedaż np. Hubstaff, oprogramowania śledzącego nie tylko odwiedzane strony internetowe, pocztę e-mail, przesyłanie plików i używane aplikacje, ale nawet ruchy komputerowej myszki. Wzrosła też popularność rozwiązania Time Doctor, pozwalającego na wykonywanie zdjęć, nawet co 10 minut, ekranów komputerowych, jak i siedzących przed nimi pracowników. Ruszyły, podobnie jak w Portugalii tajne instalacje systemów śledzących poczynania użytkowników komputera. Część pracodawców zaczęła wymagać od swoich pracowników, by wgrywali na smartfony aplikacje pozwalające ich śledzić, albo po prostu by przez cały czas mieli włączonego Zooma.

Śledzenie pracowników wbrew przepisom

Źródła: Forbes.pl
Tags:
  • praca
  • koronawirus
  • pandemia koronawirusa
  • pracownicy
  • pandemia
  • Prawo
  • inwigilacja