Wiesława Podraza zaczynał od produkcji wanien i kabin prysznicowych pod marką Sanplast. On sam za bardziej przyszłościowy uważał jednak swój biznes wiertniczy oraz geotermię. I faktycznie, szalejące ceny gazu i węgla oraz zielony zwrot w gospodarce sprawiły, że ta działalność zdobywa przewagę

Wiesław Podraza chciał zarobić na boomie na gaz łupkowy. Tymczasem zbudował największą grupę w Polsce, produkującą  ciepło z ziemi, oraz firmę wiertniczą o zasięgu europejskim.

Geotermia nieczęsto ląduje na czołówkach gazet. Chyba że za jej wydobycie bierze się najbardziej znany redemptorysta w kraju. Tak było na początku listopada 2022 roku, gdy wszystkie media rzuciły się na informację o cenie ciepła z termalnych źródeł ojca Rydzyka. Okazało się, że wydobywane przez niego ciepło będzie droższe o 64 proc. od pochodzącego z gazu (122 zł za GJ). Jednocześnie dziennikarze prześlizgnęli się tylko nad przyczynami tak wysokiej ceny. Z jednej strony, zakonnik postawił na technologię w branży nazywaną „wypasionym mercedesem”, z drugiej, źródło ma wyjątkowo niską temperaturę (64 st. C), przez co pozyskiwaną wodę trzeba dogrzewać gazem. Do tego sieciowe ciepło w Toruniu jest wyjątkowo tanie. To efekt rozchwiania rynku i cen, po których ciepłownie kontraktują gaz i węgiel. W innych miastach potrafi ono kosztować trzy razy więcej.

– Ale w przypadku geotermii kluczowe jest źródło tej energii, które jest czyste i odnawialne, co pozwala na redukcję emisji CO2 – mówi Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetyki. Podobne przemyślenia na temat zalet geotermii ma Wiesław Podraza, jeden z polskich miliarderów, który 11 lat temu wszedł w ten biznes.

Źródła: Redakcja Forbes
Tags:
  • odnawialne źródła energii
  • geotermia
  • energia geotermalna
  • Sanplast
  • OZE