Po prawie dwóch latach przerwy Polacy wracają do fitness klubów, aby odzyskać formę, także psychiczną. Sama branża jest jednak w słabej kondycji – ledwo podniosła się po lockdownowych ciosach, a już grozi jej inflacyjny i energetyczny nokaut

Fitness

Fani kultowego serialu „Seks w wielkim mieście”, który po 17 latach przerwy wrócił na małe ekrany z siódmym sezonem, nie kryli zaskoczenia, gdy już w pierwszym odcinku, wyemitowanym 9 grudnia 2021 r., główny bohater, Mr. Big, umarł na zawał serca. I to bezpośrednio po treningu na rowerze giełdowej spółki Peloton Interactive. W jeszcze większym szoku byli jednak sami przedstawiciele tej firmy, którzy wprawdzie wiedzieli, że ich produkt pojawi się w serialu, i bardzo się z tego cieszyli, dopóki nie poznali kontekstu.

Zaraz po emisji, w ciągu tylko jednej nocy, akcje Pelotona spadły o 11 proc., a w całym 2021 r. zaliczyły 75-proc. spadek. Spółka wydała też ustami swojej rzeczniczki (nomen omen kardiolożki) oświadczenie, sugerując, że prawdziwym winowajcą nagłej śmierci Mr. Biga było upodobanie do steków, drinków i cygar, a nie do ćwiczeń. Na tym nie koniec, ponieważ zgodnie z zasadą, że nieszczęścia chodzą parami, na początku 2022 r. inny serialowy bohater – Mike Wagner z „Billions”– dostał zawału na interaktywnym rowerze tej samej firmy.

Źródła: Redakcja Forbes
Tags:
  • siłownia
  • fitness
  • aktywność fizyczna
  • inflacja
  • lockdown