Jak przychodzi kryzys, to ludzie po prostu przestawiają się z kupowania w sklepie na swoje ogródki. Na razie budżet państwa jest w stanie im pomóc. W najgorszym wypadku rząd może dodrukować trochę pieniędzy. To rodzaj gospodarki zombi, mimo wojny i sankcji rubel jest wciąż bardzo stabilny. Rząd może więc finansować wydatki wojskowe oraz dotować ludzi z proputinowskiej większości – mówi Elizaveta Osetinska, była redaktorka naczelna rosyjskiego „Forbes”, założycielka TheBell.io

Szczerze mówiąc, gdyby nie mówiono im o sankcjach w telewizji, to prawie by o nich nie wiedzieli. Zwykłych ludzi, czyli putinowską większość, nie obchodzi, czy w Rosji jest Zara lub Bershka. Założę się, że nawet nie znają tych marek, a nawet jeśli znają, to nigdy nie mieli dość pieniędzy, żeby robić w nich zakupy. Nigdy nie dotknęło ich anulowanie płatności Swift – nie wiedzieliby nawet, co to jest – mówi Elizaveta Osetinskaya

Elizaveta Osetinska: To był piątek wieczorem, ministerstwo sprawiedliwości opublikowało listę zagranicznych agentów, która się szybko rozeszła po sieci, głównie przez kanały na Telegramie. Nagle zaczęło do mnie dzwonić wiele osób, że moje nazwisko jest na liście. Zwołałam rodzinną naradę i zdecydowaliśmy się na wyjazd. Szybko, w ciągu tygodnia.

Źródła: Forbes Women
Tags:
  • Rosjanie
  • propaganda
  • Rosja
  • wojna w ukrainie
  • ForbesWomen