„Anette”, film otwarcia festiwalu w Cannes, w obsadzie Adam Driver i Marion Cotillard, konwencja bombastycznego musicalu, który sam siebie bierze w ironiczny nawias. Cóż z tego, skoro pieczołowicie dobrane składniki nie działają, całość przeładowana efektami nuży, zamiast lekkości mamy nieznośny patos.

ANNETTE

Tekst publikujemy w ramach serii „Odlot. Magazyn Kulturalny”, wspólnego cyklu o kulturze dla subskrybentów Newsweeka i Mediaklubu. Więcej tekstów „Odlotu” znajdziesz, klikając w link.

Najlepiej jest na początku, kiedy słyszymy piosenkę „So May We Start” zespołu Sparks. Ron i Russell Maelowie – skądinąd scenarzyści – śpiewają i grają w sali prób, widoczny przez chwilę Leos Carax ćmi papierosa, za chwilę cała ekipa prowadzona przez Marion Cotillard i Adama Drivera wychodzi na ulicę i z chwytliwą pieśnią na ustach przemierza Los Angeles. Cała ta efektowna sekwencja być może zdecydowała o tym, że „Anette” z pompą inaugurowała tegoroczny festiwal w Cannes. Na symboliczne otwarcie szacownej imprezy i szerzej mówiąc kina w ogóle po pandemicznym zamrożeniu, nadaje się wyjątkowo.

Źródła: Odlot Magazyn Kulturalny
Tags:
  • Leos Carax
  • recenzja
  • Anette
  • Odlot. Magazyn Kulturalny
  • Jacek Wakar