Niewyjaśnione śmierci zdarzają się w Hollywood częściej niż w innych miejscach globu. Ale za każdym razem szokują tak samo. Szczególnie jeśli w tajemniczych okolicznościach umiera młoda osoba, która miała przed sobą całe życie. I taka, która przez swoją sławę i pieniądze zdaje się mieć więcej szczęścia od zwykłych ludzi. Tak właśnie stało się w przypadku Brittany Murphy.

Brittany Murphy  podczas premiery Uptown Girls, fot. Jon Kopaloff/FilmMagic

Była uzależniona od narkotyków? A może zabiła ją toksyczna pleśń? Czy jej śmierć komuś była na rękę? Mężowi czy jednak matce? A może po prostu wydarzył się nieszczęśliwy wypadek? W tragicznej historii Brittany Murphy jest bardzo wiele pytań, ale brakuje pewnych odpowiedzi. 12 lat po śmierci gwiazdy Hollywood nadal nie wiadomo na pewno, co było jej przyczyną. Jedno jest pewne – z Brittany od dłuższego czasu działo się coś niedobrego. Chudła w oczach, coraz bardziej opadała z sił. Choć wielu uważa, że aktorka odeszła u szczytu sławy, nie jest to prawdą. Jej kariera zaczęła przygasać jeszcze kilka lat przed śmiercią. Znajomi Brittany za winnego zaprzepaszczenia talentu aktorki i zniszczenia jej zdrowia, a w konsekwencji doprowadzenia do zgonu najczęściej uznają jedną osobę: socjopatycznego męża, Simona Monjacka. Tego, czy faktycznie maczał palce w śmierci swojej żony, już się niestety nie dowiemy – Monjack zmarł bowiem zaledwie pięć miesięcy po Brittany. W tym samym miejscu i oficjalnie z tych samych przyczyn co ona.

Zawsze druga

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • Hollywood
  • Vogue Polska
  • FILM
  • Brittany Murphy