Patrzę na Rzym z perspektywy tamtejszej sztuki, gonię między muzeami. A przy okazji jem. Omijam stoliki z widokiem i restauracje z przewodników Michelina, bo drogie i dlatego, że wiem, gdzie zjeść dobrze i ekonomicznie.

Rzym. Włochy. Jedzenie

Tekst publikujemy w ramach serii „Odlot. Magazyn Kulturalny”, wspólnego cyklu o kulturze dla subskrybentów Newsweeka i Mediaklubu. Więcej tekstów „Odlotu” znajdziesz, klikając w link.

Na początku musi być wyznanie. Uwielbiam Rzym i go nie znoszę. Zachwyca mnie i irytuje jak żadne inne miejsce na świecie, ale żyć bez niego nie umiem. Choć piękna brama Porta Maggiore tonie w śmieciach, a kieliszek średniego wina kosztuje tyle, co butelka dobrych perfum, zagryzam zęby i powtarzam sam sobie, że obrazy Caravaggia, fontanny Berniniego i fasady Borominiego doskonale łagodzą wizje pustek w portfelu. Przez lata nauczyłem się nie siadać w najbardziej atrakcyjnych z punktu widzenia turysty miejscach, tylko szukać tych, gdzie się je i pije dobrze. W ten sposób stworzyłem sobie własną listę miejsc, które odwiedzam za każdym razem, gdy jestem w Rzymie. Oto ona:

Źródła: Odlot Magazyn Kulturalny
Tags:
  • kawiarnie
  • sztuka
  • przewodnik kulinarny
  • restauracje
  • Bartek Kieżun
  • Odlot. Magazyn Kulturalny
  • Rzym