Temat podjęty „W poufnych lekcjach perskiego” przez Vadima Perelmana, Kanadyjczyka ukraińskiego pochodzenia z żydowskimi korzeniami, nie wnosi wiele nowego do sposobu opowiadania o Holocauście. Bliżej mu do tragikomicznego „Życie jest piękne” niż naturalistycznego „Syna Szawła”.

,,Poufne lekcje perskiego

Tekst publikujemy w ramach serii „Odlot. Magazyn Kulturalny”, wspólnego cyklu o kulturze dla subskrybentów Newsweeka i Mediaklubu. Więcej tekstów „Odlotu” znajdziesz, klikając w link.

„Poufne lekcje perskiego” zaczynają się od mocnej sceny. Francja, 1942 rok. W drodze do Szwajcarii zostaje złapany Gilles – Żyd belgijskiego pochodzenia (w tej roli Nahuel Pérez Biscayart znany ze „120 uderzeń serca” Robina Campillo). W transporcie do lasu na miejsce rozstrzelania wymienia pół kanapki na dwujęzyczną książkę, napisaną po francusku i w farsi. Za chwile okaże się, że uratuje mu ona życie.

Źródła: Odlot Magazyn Kulturalny
Tags:
  • Marcin Radomski
  • FILM
  • Poufne lekcje perskiego
  • Vadim Perelman
  • Odlot. Magazyn Kulturalny