Choć studiował na Royal College z Davidem Hockneyem i należy do czołowych przedstawicieli abstrakcyjnego ekspresjonizmu, pełen rozkwit jego kariery po obu stronach Atlantyku nastąpił, gdy skończył 80 lat. Frank Bowling nie ma jednak o to żalu do nikogo. Stawia sobie bowiem taki sam cel jak kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu: być najlepszym.

Frank Bowling, 1965 r.

To krytyków i znawców sztuki oburza, jak długo gwiazda tego artysty urodzonego w Gujanie, ale mieszkającego na stałe w Londynie nie świeciła należytym blaskiem. Mimo sędziwego wieku i problemów ze zdrowiem Bowling nie rezygnuje z malowania przeskalowanych płócien. Pisze na nich kolejne rozdziały własnej historii. Bo choć dzieła Gujańczyka można oczywiście poddawać piętrowym interpretacjom, są one przede wszystkim wynikiem jego wspomnień, intuicji i doświadczeń. To dzięki nim skłaniają do refleksji.

Na drugi kontynent

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • Frank Bowling
  • Vogue Polska
  • sztuka
  • malarstwo