Gdyby nie ciekawski antykwariusz, nikt nie dowiedziałby się o Hance Zach. Pewnego razu zadzwonił do wybitnego historyka i varsavianisty, Krzysztofa Jaszczyńskiego, zapraszając go do siebie. „Mam dla pana coś ciekawego”, kusił. I rzeczywiście, miał. Ponadstustronicowy zeszyt oprawiony w czerwoną skórę ze złotym napisem „Pamiętnik”, pochodzący z czasów okupacji. W środku, na stronach zapełnionych równym pismem po polsku i niemiecku, znajdowały się zapiski nastolatki, której najciekawsze lata życia przypadły nieszczęśliwie na czas wojny.

Ilustracja Magdalena Pankiewicz

Nie jest to jednak zwyczajny tekst i klasyczna historia. W naszą świadomość wdrukowany jest obraz heroiczno-martyrologicznej tragedii. Tymczasem ludzie chcieli żyć. To nie ich wina, że wybuchła wojna. Kiedy widzimy zdjęcia roześmianych kobiet w kostiumach kąpielowych opalających się na plaży przy warszawskim moście Poniatowskiego, to aż trudno uwierzyć, że to kadr z czerwca 1942 roku. Przecież wokół ginęli ludzie, niedługo później zaczęła się wielka akcja likwidacyjna getta warszawskiego. A wszędzie „karuzele”, jak z wiersza „Campo di Fiori” Czesława Miłosza. Niektórych współczesnych to oburza – uważają, że nie wypadało bawić się przy świszczących kulach. Ale Hanka (naprawdę Halina) Zach w swoim pamiętniku wciąż powtarzała: „Nie zapominaj, że jesteś młoda i masz prawo do zabawy i śmiechu”. I dalej: „Możesz się śmiać, gdyż tylko tobie to wypada. Możesz śpiewać, mimo że jest żałoba narodowa, bo kto ma szesnaście lat, temu wszystko wypada”. Zastanawiam się nad sensem tych słów i bardziej je czuję, niż rozumiem. Od razu wyobrażam sobie, że jestem na miejscu Hanki. Kłócę się z mamą, obijam w szkole (przecież wtedy nielegalnej), umawiam na spacery. Sama do końca nie wiem, czego chcę, ale ciągle coś mnie goni. I najbardziej denerwują mnie dorośli, którzy znowu zepsuli świat.

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • Sylwia Chutnik
  • pamiętnik z czasów okupacji
  • wojna
  • Vogue Polska
  • Hanka Zach
  • nastolatka