Nie miał urody filmowego amanta i nigdy nie został ulubieńcem Ameryki. Ale jednak, dzięki niezaprzeczalnemu talentowi, dotarł na szczyt. A kiedy wydawało się, że osiągnął wszystko – nie tylko aktorsko, lecz także prywatnie – życie Philipa Seymoura Hoffmana przerwała tragedia. Wielu dopiero po śmierci aktora dowiedziało się o mrocznej stronie jego życia.

„Potrafił zagrać wszystko. Każda rola pochłaniała go całkowicie, sprawdzał się w niezwykle zróżnicowanym repertuarze”, mówił James Lipton, prowadzący program „Za drzwiami Actors Studio”. Z kolei wielokrotna laureatka Oscara, Meryl Streep, nazywała go aktorem nieustraszonym. Bo Philip Seymour Hoffman nawet dla złych bohaterów miał szacunek, dzięki któremu w widzach wzbudzali nie odrazę, lecz rodzaj ponurej fascynacji.

Choć nie wyglądał jak hollywoodzki gwiazdor, a raczej przypominał przeciętnego Amerykanina, zdaniem wielu był najwybitniejszym aktorem swojego pokolenia. Własny zawód kochał nad życie. Niestety, zmagał się z wewnętrznymi demonami, które sprawiły, że odszedł zbyt wcześnie.

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • Philip Seymour Hoffman
  • kino
  • Vogue Polska
  • FILM