Kochaliśmy ją w „Kiedy Harry poznał Sally”, „Bezsenności w Seattle” czy „Masz wiadomość”. W nowym milenium ikona kina lat 90., Meg Ryan, zniknęła. Natalia Hołownia przygląda się dalszej karierze ulubionej dziewczyny z sąsiedztwa Ameryki.

Który film z Meg Ryan lubisz najbardziej? Ten o miłości na odległość, czyli „Bezsenność w Seattle”? Czy „Kiedy Harry poznał Sally”, gdzie przekonująco odgrywa orgazm? A może uroczy „Francuski pocałunek”, w którym leci do Paryża, by odzyskać narzeczonego? W każdym z nich jest śliczna, zabawna i naiwna. Gra dziewczynę z sąsiedztwa tak przekonująco, że świat uwierzył, iż naprawdę nią jest. Miłą, zabawną i nieskomplikowaną blondynką o niebieskich oczach, która nieustannie wierzy w miłość.

„A w rzeczywistości jestem przyziemna i wyjątkowo mało we mnie romantyzmu” – mówiła Ryan w „Vanity Fair” w 1995 roku. Nikt jej jednak nie uwierzył. Oczekiwano, że w życiu prywatnym Meg będzie dokładnie taka, jak na ekranie. A gdy tylko aktorka próbowała wymknąć się stereotypowi, dostawała po głowie. Ostatecznie zerwała z wizerunkiem utrwalonym w komediach romantycznych, ale kosztowało ją to karierę.

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • Meg Ryan
  • kino
  • Vogue Polska
  • FILM