Cztery dekady temu Rei Kawakubo i Yohji Yamamoto zadebiutowali na paryskich wybiegach, wprawiając w osłupienie zachodni świat mody. W jednej chwili japońscy projektanci zburzyli zastany porządek i rozpoczęli awangardową rewolucję.

W kwietniu 1981 r. na paryskim tygodniu mody zjawiło się dwoje nieznanych nikomu japońskich projektantów. Rei Kawakubo i Yohji Yamamoto zaprezentowali swoje połączone kolekcje, złożone z ciemnych, drapowanych ubrań o luźnym i asymetrycznym kroju. Ich pokaz w hotelu InterContinental widziało niewielu dziennikarzy, a i ci w prasowych recenzjach zdecydowali się pominąć go milczeniem.

W kolejnych sezonach reakcje były zgoła odmienne. Japończycy wstrząsnęli Paryżem, demonstrując splątane, porozdzierane swetry oraz obwisłe, wielowarstwowe tuniki. Z postrzępionych podszewek odpadały nitki. Kieszenie, guziki i klapy znajdowały się w osobliwych miejscach, a tkaniny sprawiały wrażenie złachmanionych. Na wybiegu dominowała czerń we wszystkich jej odcieniach. Konsternację wzbudził nawet sposób poruszania się modelek: snuły się powoli, jakby w letargu, lub stąpały mechanicznie z żołnierską precyzją. Ich twarze nie zdradzały żadnych emocji. Trupio bladą cerę podkreślały sine usta. Zamiast muzyki, z głośników wydobywały się przejmujące dźwięki bijącego serca. Publiczność doznała szoku.

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • Japonia
  • Francja
  • Paryż
  • moda
  • Vogue Polska
  • Rei Kawakubo
  • Yohji Yamamoto