Włoska moda, którą dziś kojarzymy ze świetnej jakości tkaninami i odważnym krojem, nie zawsze cieszyła się globalną renomą. O tym, jak w XX w. Włosi odbudowali swoje imperium sprzed wieków, pisze historyczka mody Aleksandra Jatczak.

Carla Bruni, Claudia Schiffer, Naomi Campbell, Cindy Crawford i Helena Christensen na pokazie Versace w Mediolanie w 2017 roku

Pod koniec średniowiecza dwory zamożnych arystokratów z Italii rywalizowały w modowych nowościach, wspierając przy okazji rozwój lokalnego rzemiosła. W renesansie jest jeszcze ciekawiej – stroje bogatych Włochów projektowali ich etatowi artyści (da Vinciego nie wykluczając!), a środki, które inwestowano w modę, można by porównywać do dzisiejszych zakupów luksusowych aut. Włoska moda wyznaczała trendy, a tkaniny doceniane w Europie przynosiły prosperity całym miastom.

W XVII w. to Paryż wysuwa się na prowadzenie i zdobywa monopol na dyktowanie gustów. Francuzi również – o czym mówi się rzadziej i co znacząco deprecjonuje Włochy, i tak już nękane kryzysami ekonomicznymi i politycznymi – organizują niezależny rynek produkcji dóbr luksusowych. Włochy – jeśli jeszcze liczą się na międzynarodowej mapie mody – są już tylko ostoją rzemiosła.

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • moda
  • Włochy
  • Vogue Polska