Ulubiony kolor Nerona, Mahometa i Goethego. Dziś obecny na prawie każdym wybiegu. W dobie kryzysu klimatycznego okazuje się, jak bardzo pożądana to barwa. Według wielu redaktorek mody bez zielonego nie obejdziemy się w najbliższych sezonach.

Jennifer Lopez na pokazie Versace w Mediolanie, 2019 r.

Dolary, roślinność, nadzieja, ekologia, regeneracja, odrodzenie. Wiosna. Nasze pozytywne skojarzenia z kolorem zielonym mają bardzo długą historię, która sięga starożytnego Egiptu. Już tam był symbolem regeneracji i odrodzenia. Przede wszystkim plonów, które przynosił Nil, zapewniając prosperity całemu państwu.

Hieroglif symbolizujący ten kolor to kiełkujący papirus, co też wskazuje na połączenie zieleni z wegetacją, wigorem, wzrostem, a zaraz potem – ze zdrowiem i z odrodzeniem, ze zwycięstwem nad chorobami i złymi mocami. Stąd nie dziwi obecność zielonego zarówno w makijażu twarzy żywych, jak i umarłych – szczególnie w okolicach oczu – w dekoracjach grobowców. Zwłaszcza tam, w kontekście przemijania, zielony miał chronić przed szeroko pojętym złem i dawać tym samym nadzieję na odrodzenie. W grobowcach często znajdowano też małe zielone amulety w kształcie malachitowych skarabeuszów, mające dodawać zmarłym wigoru (sam skarabeusz też był symbolem odrodzenia, nowego życia).

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • moda
  • Vogue Polska
  • zielony
  • Kolory