Czym różni się przemysłowy croissant od rzemieślniczego, wie tylko ten, kto miał okazję je ze sobą porównać. Ale nawet jeśli nie było to naszym udziałem, nie musimy się wstydzić miłości do francuskich wypieków z szerokiej produkcji. Michał Korkosz z bloga Rozkoszny.pl tłumaczy, dlaczego.

Croissant

Miałem pojechać do Paryża z przyjaciółką na weekend. Z wyjazdu nic nie wyszło, więc w zamian zaproponowała, żebyśmy poszli na francuskie śniadanie, karmiąc się namiastką naszych planów. Padło na znany wszystkim warszawiakom lokal przy placu Zbawiciela stylizowany na boulangerie.

Gwar, tłok, kelnerzy z głowami w chmurach. W koszyku pieczywa, który zamówiłem, prężył się on – symbol Francji, croissant. Równy od linijki, maślany, ale nie tłusty, lekki, jakby nie miał kalorii, z warstwami łuszczącymi się przy każdym dotknięciu. Podobne croissanty można zjeść w innych kawiarniach oferujących francuskie śniadania, ale też kupić w hipermarketach, w których leżą obok kajzerek. Są to croissanty przemysłowe, stworzone przez maszynę, mrożone, zawsze gotowe do wypieku.

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • Francja
  • croissant
  • Vogue Polska
  • kuchnia