Ludzie dzielą się na tych, którzy trzymają się przepisów, i tych, którzy w kuchni improwizują. Kto ma rację? Pewnie obie strony, jednak warto pamiętać, że w gotowaniu nie należy bać się błędów. Czasami można też potraktować przepis jako punkt wyjścia do własnych kulinarnych eksperymentów.

„Czy mogę zastąpić czymś kapary?”, „A jajka? Jestem uczulona”, „Wędzona papryka jest konieczna?” – to pytania, na które codziennie odpowiadam czytelnikom mojego bloga, którzy u mnie, autora przepisów, szukają przyzwolenia na odstępstwa od instrukcji.

Receptura kulinarna jest – przynajmniej w teorii – drogowskazem. Uwzględniam w niej miary wagowe, a także podaję proporcje poprzez szklanki, łyżki i łyżeczki (czytaj: miarki). Określam czas smażenia, gotowania, pieczenia, opisuję wygląd lub zapach, po których osiągnięciu należy zakończyć daną czynność. Jest to jasno nakreślona wizja smaku i wyglądu dania. Jeśli przejdzie się wszystkie kroki, powinno się osiągnąć identyczny efekt, jak ja.

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • Przepisy
  • Vogue Polska
  • kuchnia