Marilyn Monroe, śpiewająca „Diamonds Are a Girl’s Best Friend”, ubrana w najmodniejszy kolor tamtej dekady: różowy. Maria Antonia w filmie Sofii Coppoli, Britney, Barbie, a nawet raper Cam’ron w 2002: wszyscy na różowo. Różowy w modzie, dizajnie i architekturze regularnie powraca. Kolor ten ma jedną z ciekawszych historii, w której symbolika dynamicznie pulsuje, a fascynacja i niechęć wzajemnie się przeplatają.

Marilyn Monroe

Ludzkie oko prawdopodobnie od zawsze było zdolne rejestrować kolor różowy (bo występuje w naturze), ale długo nie nazywano go innym mianem niż pochodna, jaśniejsza wersja czerwonego – jego wariant, odcień. Nie ma go w łacinie ani w grece. W japońskim pojawia się już w VIII wieku, bo Japończycy stosunkowo wcześnie farbują tkaniny z użyciem różyczki krokosza barwierskiego. Chiny też znają ten barwnik – używany jest w kosmetykach. W językach europejskich jest trudno uchwytny do końca XIII wieku, ale już na przełomie XIV i XV wieku włoscy rzemieślnicy słynęli z umiejętności farbowania na różowo. Barwnik pozyskiwali z brasileum – rośliny sprowadzanej wówczas z Indii i Sumatry. Rzadko jednak pisano o ubraniach czy tkaninach w tym kolorze.

Zmieniają to czasy francuskich królów, ich kochanek i żon pokroju Marii Antoniny. Pastelowy różowy staje się wtedy kolorem kojarzonym z elitą i bardzo modnym. Dlaczego? Gdyż barwnik jest bardzo drogi, a zatem dostępny dla niewielu, ekskluzywny! Znów pozyskuje się go z brasileum, ale teraz sprowadzanej z Ameryki Południowej (od skali tego zjawiska teren nazwano Brazylią – sic!). Ponoć amerykańska odmiana daje lepszy efekt: trwalszy i jaśniejszy kolor.

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • moda
  • Vogue Polska