Kąpiel wodna, pieczenie w różnych temperaturach, dmuchanie i chuchanie, by nie popękał albo nie opadł – to już nie będzie potrzebne. Równy jak stół śnieżnobiały sernik w stylu nowojorskim nie jest już największym deserowym marzeniem smakoszy. Jego miejsce zajął baskijski antysernik: koślawy, przypalony na karmelowo, o konsystencji bardziej przypominającej jadalne chmury niż ser.

Sernik baskijski

– Jedź do San Sebastián, to kulinarna stolica świata – usłyszałem od zaprzyjaźnionej szefowej kuchni, gdy przeprowadzałem się do Madrytu. Dostałem listę adresów do sprawdzenia. Widniała na niej między innymi knajpka o nazwie La Viña z dopiskiem „SERNIK!!!”.

Jednak wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z rangi sytuacji. Lekceważąco pomyślałem: czym nowym mógłby być dla mnie? Wiele lat spędziłem na doskonaleniu technik wypieku perfekcyjnych serników. Tych ciężkich, polskich na bazie twarogu i rodzynek nasączonych rumem, jak i tych importowanych, przygotowanych ze śmietankowego serka Philadelphia na ciasteczkowym spodzie. Wydawało mi się, że wiem już wszystko.

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • Vogue Polska
  • kuchnia
  • sernik baskijski