Niedawno minął rok od pierwszego światowego lockdownu. Przewidywania jego skutków dla rynku mody były skrajne: od ponownego docenienia ciszy, spokoju i natury po dziką konsumpcję dóbr luksusowych. Co rzeczywiście się wydarzyło, analizuje dla nas jedna z nielicznych niezależnych polskich blogerek modowych, Harel.

Kierunków rozwoju jest kilka, lecz jeden szczególnie się wyróżnia. Nie narodził się w zeszłym roku, lecz w ostatnim czasie zdecydowanie przybrał na sile i znaczeniu. Mówi się, że pandemia przyspieszyła pewne nieuniknione wydarzenia. Możemy przyjąć, że właśnie tak stało się w przypadku bardziej świadomego i odpowiedzialnego podejścia zarówno do produkcji mody, jak i jej konsumowania.

W pandemii siłą rzeczy szybkie trendy musiały zwolnić. Chociażby z tak banalnego powodu, jak zalegający w magazynach towar, który nie miał szans sprzedać się w roku 2020, ponieważ sklepy stacjonarne przez długi czas pozostawały zamknięte. A bardzo często sprzedaż stacjonarną i internetową obsługują dwa różne, niezależne od siebie magazyny. Skoro się nie sprzedało, to czy warto produkować znów tyle samo na kolejny rok?

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • moda
  • Harel
  • Vogue Polska