Czy liczba 505 jest przeklęta? Raczej nie. Wielu powie, że raczej to numer 13 jest pechowy. Inne zdanie mogą mieć kierowcy jeżdżący autostradą A4. Tylko w ciągu trzech lat służby wyjechały już ponad 160 razy do zdarzeń właśnie na 505 kilometrze tej trasy. Fatum? A może błędy konstrukcyjne? Dlaczego dochodzi tam do tak wielu zdarzeń?

Wypadek na autostradzie A4 kilometr 505
  • Autostrada A4 na 505. kilometrze jest uważana za przeklętą, bo właśnie w tym miejscu dochodzi do nadzwyczajnie dużej liczby wypadków. Widzą to nie tylko kierowcy, ale także służby
  • Straż pożarna twierdzi, że w momencie dużych opadów, w każdej chwili można oczekiwać wypadku właśnie na 505. kilometrze
  • GDDKiA sprawdzała drogę, jednak według drogowców geometria drogi i jej oznakowanie nie budzi zastrzeżeń
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onetu

Strażacy i policjanci z Tarnowa doskonale znają to miejsce, bo właśnie na 505. kilometrze autostrady A4 dochodzi do największej liczby zdarzeń drogowych. To fragment mieszczący się pomiędzy miejscowościami Zaczarnie i Nowa Jastrząbka. Częste wyjazdy służb w to miejsce doprowadziły nawet do tego, że tamtejsza drogówka zweryfikowała statystyki dotyczące zdarzeń drogowych tylko na 505. kilometrze.

W rozmowie z Radiem Kraków Sebastian Bąk, naczelnik tarnowskiej drogówki, powiedział, że po wzięciu pod lupę lat 2019, 2020 i 2021 okazało się, że w tym miejscu doszło do siedmiu wypadków i aż 156 kolizji drogowych. W sumie we wszystkich tych zdarzeniach życie straciły trzy osoby.

Przeglądając przebieg tego fragmentu na mapach, nie widać nic niezwykłego. Owszem, jest tam łuk drogi, jednak nie wydaje się on przesadnie ostry ani skomplikowany.

Problemem kałuże?

Kierowcy często podróżujący A4 mówią, że nad tym fragmentem panuje fatum. Czy są jakieś przyziemne przesłanki do tego, żeby twierdzić, że ten fragment jest niebezpieczny? Podejrzewa się, że droga w tym miejscu jest źle zaprojektowana, przez co podczas opadów stoi tam woda, więc dochodzi do aquaplaningu.

Zjawisko to zachodzi w momencie, gdy pojazd najeżdżający na kałuże zaczyna "pływać". W tym momencie pomiędzy miejscem styku opony z jezdnią powstaje klin wodny, a bieżnik nie jest w stanie odprowadzić takiej ilości wody. Przy wysokich prędkościach może to doprowadzić do utraty kontroli nad samochodem i poślizgu, w efekcie czego dochodzi do wypadków, niekiedy bardzo niebezpiecznych.

Taka teoria zgadzałaby się z opinią tarnowskich strażaków, których rzecznik Marcin Opioła również w rozmowie z Radiem Kraków przyznał, że gdy pada intensywny deszcz, w każdej chwili można spodziewać się tam wypadku.

Oznakowanie i geometria drogi prawidłowa

Już kilka lat temu na wniosek tamtejszej policji odbyło się spotkanie z drogowcami, którzy mieli zweryfikować, dlaczego dochodzi do tak dużej liczby wypadków właśnie w tym miejscu. Wtedy jednak stwierdzono, że z drogą nie ma żadnego problemu, a oznakowanie, jak również geometria drogi jest w porządku.

Gdzie zatem leży problem? Nie wiadomo, jednak związek wypadków z opadami deszczu jest nieprzypadkowy. Być może rzeczywiście, woda stoi właśnie w konkretnym punkcie na 505. kilometrze, co następnie przekłada się na wypadki. Z pewnością zrzucanie winy na zjawiska nadprzyrodzone jest przesadą.

Niewątpliwie jednak wypadki są tam bardzo niebezpieczne. 18 czerwca 2022 r. w bardzo poważnym wypadku ucierpiał kierowca Skody Superb, która przebiła ogrodzenie i uderzyła w drzewo. 35-letni kierujący został zabrany do szpitala w ciężkim stanie. Siła była tak duża, że z auta wypadł silnik.

Służby widzą problem, GDDKiA niekoniecznie

Służby i kierowcy widzą więc, że na tym wydawałoby się, niewielkim fragmencie, panuje wielkie niebezpieczeństwo, dlatego tarnowska policja apeluje do GDDKiA przynajmniej o umieszczenie dodatkowej tablicy informacyjnej, która informowałaby o warunkach na drodze lub czyhającym w tym miejscu niebezpieczeństwie. Niestety drogowcy na razie nic z tym nie zrobili.

Jedynym zaleceniem jest powtarzane jak mantra "dostosowanie prędkości do warunków drogowych". Może jednak warto by było postawić tam ograniczenie prędkości albo przeprowadzić badania drogi pod kątem odprowadzania wody? Bez wątpienia przyczyną takiej liczby wypadków nie może być jedynie brawura kierowców. Wiele osób nawet nie ma świadomości, że miejsce to może być niebezpieczne.

Na razie rzeczywiście, jedynym co można zrobić to ostrzec przez 505. kilometrem autostrady A4. Najlepiej tam zdjąć nogę z gazu i zwiększyć czujność. Pamiętajmy jednak, że autostrady, choć są bezpieczne, to wysoka prędkość zawsze wiąże się z dużym ryzykiem poważnego wypadku. Miejmy więc oczy dookoła głowy.

Źródła: Auto Świat
Tags:
  • Autostrady
  • Kierowcy
  • Autostrada A4
  • Wypadki
  • GDDKiA
  • Kolizja
  • Drogi
  • policja