Palenie gumy to jeden z prostszych sposobów na popisanie się jazdą samochodem, szczególnie że może wyglądać bardzo widowiskowo. Nie jest to jednak czynność bezpieczna i jest zakazana w normalnym ruchu drogowym. Jak pokazuje nagranie australijskiej policji, kierowcy i tak lubią łamać przepisy dla kilku sekund zabawy. Szczególnie jeśli nie są spostrzegawczy i nie widzą oznakowanego radiowozu.

Chciał spalić gumę, nie zauważył policji

Bohater nagrania zamieszczonego przez australijskie służby na pewno będzie długo żałował, że nie patrzył w lusterka. 31-letni mieszkaniec Chisholm postanowił pobawić się trochę swoją ciężarową Toyotą. Traf chciał, że kierowca wyjechał na jezdnię idealnie w momencie, kiedy w jego kierunku nadjeżdżał patrol. Na dodatek kierowca kompletnie nie zauważył hamujących funkcjonariuszy i postanowił od razu zacząć swój popisowy akt.

Jak widać na nagraniu, kierowca przez cały czas był kompletnie nieświadomy obecności służb. Po skończonym występie nie próbował uciec, tylko niespiesznie zaczął odjeżdżać w swoją stronę. Policja od razu ruszyła za nim.

Okazuje się, że pomysł na palenie gumy i niezauważenie policyjnego patrolu nie wzięły się znikąd. Kierowca podczas kontroli wydmuchał 0.,51 promila, co jest trzykrotnie przekroczoną dopuszczalną dawką. Mężczyźnie odebrane zostało prawo jazdy i będzie odpowiadał za jazdę pod wpływem alkoholu oraz nieprawidłowe wykorzystanie pojazdu mechanicznego.

Palenie gumy tylko na torze

Przypomnijmy, że w Polsce palenie gumy jest zakazane na drogach. Nie podpada jednak pod jeden konkretny paragraf. Czynność tę uważa się m.in. za brak kontroli nad pojazdem, celowe niszczenie drogi publicznej i stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym. Wszystkich motoryzacyjnych fanów musimy niestety zmartwić. Za powyższe wykroczenia, możemy według nowego taryfikatora otrzymać nawet do 5000 zł mandatu.

Źródła: Auto Świat
Tags:
  • Kierowcy
  • Mandat
  • nietrzeźwy kierowca
  • policja