W konfliktach kobiety reagują inaczej niż mężczyźni. Kobiecą bronią jest krzyk. Często pod tym wybuchem kryją się niezaspokojone potrzeby. Ale czy wykrzyczenie drugiej stronie emocji i żalów jest dobrym sposobem na porozumienie?

iStock-1151958289

Kiedy wchodzi do mieszkania po długim dniu pracy i widzi znowu te ubrania rzucone niedbale w sypialni, ten chleb i wędlinę schnące bez opakowania na blacie, ten ryczący telewizor – czuje, że wzbiera w niej wściekłość. I zaczyna wrzeszczeć. Najpierw o bałagan, potem o tak zwany całokształt. I widzi, jak szczęki jej męża zaciskają się, a wzrok zaczyna ciskać gromy. Już wie, że on albo za chwilę wyjdzie, trzaskając drzwiami, albo też zacznie wrzeszczeć.

W ilu polskich domach takie kłótnie to codzienność? Pewnie w tysiącach. I bardzo często schemat jest podobny – kobieta krzyczy, wścieka się, wyrzeka, a mężczyzna zamyka się w sobie i gotuje się po cichu. Rzeczywiście, reakcje na negatywne emocje u kobiet i mężczyzn bywają skrajnie różne, a krzyk jest w nich jedną z broni. Ale czy wykrzyczenie drugiej stronie emocji i żalów jest dobrym sposobem na porozumienie? I czy da się coś zrobić z tym krzykiem, który za chwilę eksploduje nam w gardle?

Źródła: Newsweek
Tags:
  • krzyk
  • psychologia
  • kłótnie
  • konflikt
  • emocje