Z jednej strony rzeczywistość reżimowego terroru, z drugiej – świat, w którym nawet przy 30 stopniach Celsjusza nosi się futro, torebkę Diora i trzewiki na wysokim obcasie. W takich warunkach dorastała Flor de Oro Trujillo Ledesma. To ona miała stać za decyzją o sprowadzeniu w latach 1939-1947 na Dominikanę 3 tysięcy żydowskich osadników z Austrii, Niemiec i Polski. Po co piękności i córce lokalnego generalissimusa byli polscy Żydzi?

Flor de Oro

Na początek typowa scena latynoskich zalotów w wersji dla prominentów z lat 30. Siedemnastoletnia Flor de Oro co wieczór udaje się na przechadzkę uliczkami Gazcue, modnej dzielnicy Santo Domingo. Nie spaceruje, ale jeździ na białej klaczce, oglądając nowo wybudowane bulwary i okoliczne rezydencje oficjeli pracujących dla jej ojca.

Stolica Dominikany nosi jeszcze nazwę, którą w XVI wieku nadali jej hiszpańscy założyciele miasta, ale za kilka lat karaibska metropolia będzie nazywać się po prostu Trujillo. To pomysł na ogłoszenie światu skali i rozmachu działania oraz oddanie czci, która należy się Rafaelowi Trujillo, krwawemu dyktatorowi trzymającemu kraj żelazną ręką. Prywatnie deklarującemu się jako wyznawca rodzinnych wartości i kochający ojciec, zwłaszcza Flor de Oro.

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • Flor de Oro
  • Vogue Polska
  • Dominikana
  • żydzi