Jeśli jako dzieci czuliśmy się wartościowi dopiero wtedy, gdy spełnialiśmy oczekiwania innych, stajemy się niewolnikami starań o miłość w dorosłym życiu. Jak niska samoocena sabotuje związek i staje na drodze do autentycznej bliskości.

Kobieta

Poczucie własnej wartości jest jak akumulator, który – naładowany w dzieciństwie – oddaje energię przez całe życie. Od poczucia własnej wartości zależy nasz dobrostan psychiczny. To, czy będziemy czuli się bezpiecznie w świecie, warci miłości i czy sami będziemy potrafili kochać. Czy będziemy dobrzy dla siebie i innych, czy będziemy realizować się zawodowo, tworzyć trwałe, oparte na wzajemnym szacunku więzi.

Niestety, ten akumulator nie zawsze zostaje w dzieciństwie dostatecznie naładowany. Aby tak się stało, potrzebujemy dorastać w rodzinach, w których spotykamy się z życzliwością, akceptacją, zrozumieniem. Otrzymywać ciepło i wsparcie. Krytyczni rodzice, wygórowane wymagania, przemoc psychiczna i fizyczna, ignorowanie dziecięcych potrzeb – to wszystko niszczy nasze poczucie własnej wartości. Rzuci na nią cień również fizyczne odejście lub emocjonalne oddalenie się opiekuna. Odbierzemy to jako informację o nas: nie jestem dostatecznie wartościowy, żeby chcieć ze mną być i troszczyć się o mnie. Jeśli jednak byliśmy w dzieciństwie traktowani z szacunkiem i miłością, nasz akumulator będzie naładowany bez względu na to, z jakimi wyzwaniami przyjdzie nam się w życiu zmierzyć. Będziemy traktować siebie dokładnie w ten sam sposób, jak traktowali nas rodzice: z szacunkiem i miłością. Będziemy czuli się wartościowi.

Źródła: Newsweek
Tags:
  • psychologia
  • niska samoocena
  • miłość
  • bliskość
  • samoocena