Polski rząd spodziewa się, że na naszych wschodnich granicach mogą pojawić się rzesze Rosjan, chcących uciec przed obowiązkową mobilizacją. W MSZ nie mają dla nich dobrych wieści. – Nie widzimy powodu, żeby otwierać granice dla ludzi, którzy chcą masowo opuścić Rosję – wyjaśnia w rozmowie z „Faktem” Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych. Rządowi wtóruje opozycja i chce by, zamiast dezerterować, Rosjanie zajęli się zrobieniem porządku we własnym kraju.

Szacunki wskazują, że z Rosji wyjechać miało ponad 260 tysięcy poborowych. Polska klasa polityczna ma dla nich jeden, spójny przekaz.

Wprowadzenie przez Władimira Putina częściowej mobilizacji spowodowało, że setki tysięcy Rosjan zapragnęło nagle opuścić swój kraj. Uciekając przed obowiązkiem pójścia na wojnę, często wybierają europejskie kraje, jednak Polska ma dla nich niespodziankę.

Polska zaostrza prawo. Rosjanie nie wjadą

Szturm młodych mężczyzn z Rosji na ościenne kraje spowodował, że zaczęto się zastanawiać, czy Polska powinna wpuścić uciekających przed poborem. Stanowisko polskiego rządu nie pozostawia im złudzeń.

– Nie widzimy powodu, żeby otwierać granice dla ludzi, którzy chcą masowo opuścić Rosję. Jesteśmy oczywiście otwarci na wydawanie wiz humanitarnych tym osobom, które miałyby być prześladowane na przykład polityczne. To jak najbardziej. Ale sam fakt, że ktoś próbuje uciec przed mobilizacją, nie jest jeszcze tym samym. I tej polityki nie planujemy zmieniać – wyjaśnia w rozmowie z „Faktem” wiceminister spraw zagranicznych, Paweł Jabłoński.

I tym razem strona rządowa może liczyć na wsparcie większości opozycyjnych ugrupowań. Zdaniem Pawła Kowala z KO, byłego wiceministra spraw zagranicznych, zgoda na masowe wpuszczanie młodych Rosjan mogłaby być dla Polski katastrofalna w skutkach.

– Ja jestem przeciwnikiem masowego wpuszczania tych Rosjan. Uważam, że takie masowe przyjmowanie Rosjan, którzy uciekają przed mobilizacją, stanowi duże zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego – mówi "Faktowi" Paweł Kowal.

Młodzi Rosjanie powinni obalić Putina

Na razie młodzi Rosjanie, uciekając przed mobilizacją, kierowali się głównie do Gruzji, Kazachstanu oraz do Finlandii. Ten ostatni kraj poszedł w poniedziałek (26 września) w ślady Polski i wprowadził dla nich dodatkowe ograniczenia. U nas bowiem już tydzień temu rząd postanowił o niewpuszczaniu również tych obywateli Rosji, którzy mają wizy Shengen innych państw.

– Zrobiliśmy to ze względów bezpieczeństwa. Kodeks Graniczny Shengen pozwala na taki krok – wyjaśnia minister Jabłoński.

Na pomoc i przyjęcie w Polsce mogą liczyć jedynie osoby prześladowane przez reżim Putina, jednak już teraz wiadomo, że nie wystarczy samo oświadczenie na granicy, że jest się uchodźcą politycznym.

– Jeżeli ktoś rzeczywiście jest zagrożony represjami i kwalifikuje się do uzyskania wizy humanitarnej, czy ochrony międzynarodowej, no to oczywiście ma do tego prawo. Służby sprawdzają te osoby. Ta procedura po prostu opiera się na indywidualnej ocenie – wyjaśnia Paweł Jabłoński.

W ministerstwie spodziewają się, że w najbliższym czasie liczba takich wniosków może rosnąć, jednak nawet wielka ich liczba nie spowoduje, że służby będą patrzeć na nie przez palce.

Dodatkowym problemem z przyjmowaniem Rosjan, na jaki zwraca uwagę poseł Paweł Kowal jest duża liczba przebywających w naszym kraju Ukraińców. Jego zdaniem, pojawienie się jeszcze wielu Rosjan mogłoby doprowadzić do niepokojów społecznych. Dla samych dezerterów poseł Kowal ma jasny przekaz.

– Co do zasady nie powinno się przyjmować tych uciekinierów. Oni powinni doprowadzić do obalenia Putina wewnątrz – mówi Paweł Kowal.

4 slajdy
Źródła: Fakt redakcja
Tags:
  • Rosja
  • ucieczka
  • dezerterzy
  • wojna
  • Granica