Brak koncepcji, mylne wybory i źle dobrany system gry. Tak wyglądały ostatnie mecze reprezentacji Polski zdaniem Dariusza Dziekanowskiego (60 l.). — Coś tu nie gra — podkreśla były kadrowicz, uczestnik mundialu w Meksyku, a później asystent selekcjonera Leo Beenhakkera (80 l.).

Czesław Michniewicz zaczął pracę z kadrą o zwycięstwa nad Szwecją i awansu na mundial. Im bliżej jednak mistrzostw, tym więcej ma zmartwień.

Fakt: Jerzy Dudek zaapelował ostatnio w swoim felietonie, w "Przeglądzie Sportowym", o zmianę selekcjonera i to jeszcze przed mundialem w Katarze. Chce ponadto, by prezes PZPN przeprosił się z Paulo Sousą.

Dariusz Dziekanowski: Nie wierzę, by Cezary Kulesza zdecydował się na taki krok, a już tym bardziej, by chciał wracać do Sousy. Portugalczyk przez niespełna rok swojej pracy zahipnotyzował nas swoim gadaniem jak wąż. Nic jednak z tego nie wynikało. Najlepsze były w jego wykonaniu konferencje prasowe. Wracając jednak do Czesława Michniewicza, trzeba sobie zadać pytanie, jaki był jego wpływ na grę kadry w ostatnich meczach? Bo prawda jest taka, że w tych z Holandią i Belgią w Warszawie nie widzieliśmy koncepcji. Widzieliśmy za to mylne wybory i źle dobrany system gry. Trudno się z tym zgodzić.

Czy zwycięstwo nad Walią w Cardiff coś zmienia w tej ocenie?

Myślę, że to była bardziej mobilizacja samych piłkarzy, niż decyzje selekcjonera. Do meczu z Holandią Michniewicz był kompletnie nieprzygotowany. Mając na skrzydłach Denzela Dumfriesa i Daley'a Blinda wystawił przeciwko nim na wahadłach Nicolę Zalewskiego, który ma duże braki w defensywie i Przemysława Frankowskiego. A do tego w trójce stoperów znalazł się Jan Bednarek, który nie gra w klubie i jest w słabej formie. Należy się zastanowić, czy on powinien grać w tej sytuacji w pierwszej jedenastce. No i po co w tej sytuacji przyjechał na zgrupowanie Mateusz Wieteska? Wychodzi na to, że słaby Bednarek jest lepszy od grającego na co dzień we Francji Wieteski.

No dobrze, ale jeśli nie Bednarek to kto?

Myślę, że Michniewicz niepotrzebnie szuka gruszek na wierzbie i kombinuje. Mówi, że ma problem ze skrzydłowymi i dlatego stawia na wahadła. Przecież możemy wrócić do sprawdzonych metod. Bartosz Bereszyński pokazał jeszcze za kadencji Jerzego Brzęczka, że radzi sobie również na lewej obronie. Na prawej może zagrać Matty Cash, gdy wyzdrowieje. W środku Jakub Kiwior z Kamilem Glikiem, a Zalewski niech sobie biega z przodu. Więcej będzie tam z niego pożytku. Tak samo, jak z Grzegorza Krychowiaka, gdy walczy, ale nie próbuje brać się za rozgrywanie. Z Walią nie próbował i zagrał przyzwoicie, w przeciwieństwie do Szymona Żurkowskiego. To kolejny dziwny wybór Michniewicza. Zawodnik nie gra w klubie, bo jest kontuzjowany, przyjeżdża na kadrę i w trakcie zgrupowania rodzi mu się córka. Nie trenuje, wyjeżdża. Wraca i gra w ważnym meczu. Coś tu nie gra.

Brakuje kontuzjowanego Jakuba Modera.

To prawda, ale skoro nie ma Modera to jak można było odesłać na trybuny w Cardiff Mateusza Klicha? Najpierw dać mu 20 minut z Holandią, a w następnym meczu na trybuny. Przecież Klich na co dzień gra w Premier League, zna Walijczyków. Nie wierzę, że by się nie przydał.

Rozmawiał Hubert Zdankiewicz

3 slajdy
Źródła: fakt onlne
Tags:
  • Dariusz Dziekanowski
  • Czesław Michniewicz
  • Dziekanowski Michniewicz
  • Reprezentacja Polski
  • Liga Narodów