Iga Świątek i Bethanie Mattek-Sands zagrają w finale Roland Garros! Polska zawodniczka po wygranej poprzedniej edycji w grze pojedynczej może dołożyć kolejne trofeum. Polsko-amerykański debel pokonał Irinę Begu i Nadię Podoroską 6:3, 6:4.

Natężenie spotkań dotąd nie przeszkadzało Idze Świątek, która w Roland Garros rywalizowała w grze pojedynczej, a także deblowej. Można powiedzieć, że razem z Bethanie Mattek-Sands polska zawodniczka szła jak burza. Warto przypomnieć choćby ćwierćfinał, w którym polsko-amerykańska para szybko uwinęła się z z Dariją Jurak i Andreją Klepac.

Początek półfinałowej rywalizacji z Iriną Begu i Nadią Podoroską zwiastował podobny przebieg spotkania. Pierwszego gema Świątek i jej partnerka z kortu wygrały bez straty ani jednej piłki. Drugi gem był nieco trudniejszy, ale również wygrany przez Polkę i Amerykankę. Schody zaczęły się później. Gem przegrany do zera pokazał, że nie będzie to łatwy mecz. Od tego momentu, gra zrobiła się wyrównana, a wynik oscylował wokół remisu.

Świątek i Mattek-Sands udało się wyjść na 4:3, ale wydaje się, że kluczowe dla losów seta zagranie miało miejsce w kolejnym gemie. Z daleka zdawało się, że cztery grające na korcie zawodniczki niemal starły się bezpośrednio, bo w pewnym momencie wszystkie były przy siatce. Tę błyskawiczną wymianę na korzyść swojego dwuosobowego zespołu rozstrzygnęła sprytnym zagraniem Mattek-Sands. Amerykanka zagrała obok rywalek i nie mogły one dość do piłki. Potem już było z górki i skończyło się 6:3.

Begu i Podoroska na początku drugiego seta znów postawiły trudne warunki swoim przeciwniczkom. Wygrały pierwszego gema, a w kolejnym rywalizacja znów była na styku. Rumunka i Argentynka wyszły na prowadzenie 2:1 w gemach. W drugim secie Świątek grała bardzo dobrze z głębi kortu, ale rywalizacja nadal toczyła się "łeb w łeb". Było 2:3, ale potem Świąte i Mattek-Sands zaczęły grać bardziej dokładnie i wygrały dwa gemy z rzędu. To je ustawiało w lepszej pozycji do końcowego zwycięstwa.

Zdawało się, że niesamowity "wiatr w żagle" złapała Amerykanka, która świetnie atakowała i z dalszej, i z bliższej części kortu. Świątek oczywiście nie była w tym wszystkim bierna. Amerykanka razem z Polką wyszły na prowadzenie 5:3.

Przeciwniczki tak łatwo się nie poddały. Za moment było 5:4 i znów wszystko zawisło na włosku. Ostatecznie jednak to Świątek i Mattek-Sands cieszyły się ze zwycięstwa 6:4.

Bethanie Mattek-Sands/Iga Świątek - Irina Begu/Nadia Podoroska 6:3, 6:4

Źródła: Przegląd Sportowy
Tags:
  • Roland Garros
  • Iga Świątek
  • tenis
  • Bathanie Mattek-Sands