Jacek Nawrocki (56 l.) po sześciu latach pracy rozstał się z reprezentacją Polski siatkarek, ale gdy w 2015 roku zostawał jej selekcjonerem, nie była to najbardziej pożądana praca na świecie. Drużyna targana była wieloma kłopotami, brakowało najlepszych zawodniczek, choć na takie siatkarki jak Katarzyna Skowrońska (38 l.) czy Anna Werblińska (37 l.), Nawrocki mógł liczyć na początku swojej kadencji.

Polska - Czechy

Nawrocki dźwignął kadrę z kryzysu, ale zadanie, jakiego się podjął, nie należało do najłatwiejszych. W tym samym czasie był kuszony przez prezesów z klubów PlusLigi. – Równocześnie miałem dwie oferty prowadzenia męskich drużyn. Nawet jadąc na rozmowy do PZPS, dostałem telefon od jednego z prezesów, który wiedział, że jestem w drodze do siedziby związku. „Niech pan sobie da spokój z tymi dziewczynami i przyjeżdża do nas, bo tu jest robota do zrobienia”, usłyszałem od niego – wspomina Nawrocki.

Pod jego wodzą polskie siatkarki po dziesięciu latach przerwy wróciły i do turnieju finałowego Ligi Narodów (wcześniej World Grand Prix), i mistrzostw Europy przed dwoma laty. Nie zdołały za to zakwalifikować się ani do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro i Tokio, ani do mundialu w 2018 roku.

Zobacz także:

Choć w tym czasie pojawiło się kilka liderek. – Prowadzenie kadry kobiet było dla mnie największą dumą i sportowym wyzwaniem. Czy popełniłem błędy? Wielokrotnie posypywałem głowę popiołem. Jestem tylko człowiekiem i jak w każdej pracy popełniam błędy. Ważne tylko, żeby ich nie powielać – podkreśla Nawrocki, który od nowego sezonu ligowego poprowadzi mistrzynie Polski, zespół Chemika Police.

4 slajdy
Źródła: Fakt redakcja
Tags:
  • siatkówka kobiet
  • Siatkówka
  • Jacek Nawrocki