Rozpędzony Śląsk Wrocław przyjechał do Niecieczy jako murowany faworyt. Piłkarze Jacka Magiery ograli przed tygodniem Wisłę Kraków aż 5:0, jednak w meczu z Termaliką musieli uznać wyższość rywala. Piłkarze z Niecieczy triumfowali ostatecznie 4:3, a decydująca bramka padła w ostatniej akcji meczu.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza

Przed meczem z Termaliką Śląsk Wrocław zajmował piąte miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy, mając na swoim koncie 20 pkt. uzyskanych w 12 spotkaniach. W zeszłym tygodniu drużyna Jacka Magiery ograła u siebie Wisłę Kraków aż 5:0. Z kolei drużyna z Niecieczy plasowała się po 12 kolejkach zmagań na przedostatnie pozycji ligowej tabeli, wyprzedzając jedynie beniaminka z Łęcznej. W pierwszej połowie meczu ze Śląskiem skazywana na porażkę Termalika nie dała się jednak zdominować - spotkanie toczyło się w dobrym tempie, a obie drużyny grały ładny dla oka, ofensywny futbol. Najjaśniej świecącymi gwiazdami w szeregach obu drużyn byli: napastnik Śląska Erik Exposito oraz bramkarz Termaliki Tomasz Loska.

Śląsk rozpoczął mecz w Niecieczy od atomowego uderzenia. W 5. minucie gry fantastycznie w polu karnym Termaliki zachował się Erik Exposito, który kapitalnie przyjął futbolówkę i miękko dośrodkował ją na głowę Roberta Picha. Słowacki piłkarz pewnie otworzył wynik spotkania w Niecieczy. Spotkania, które zaczęło się dla Śląska perfekcyjnie, a zakończyło tragicznie.

Nie minął nawet kwadrans, a było już 1:1. Perfekcyjną akcję zespołową Termaliki wykończył Samuel Stefanik, po którego uderzeniu z pola karnego nie popisał się bramkarz Śląska Michał Szromnik. Chwilę później obie drużyny miały kolejne świetne okazje do zdobycia gola, a początek spotkania w Niecieczy oglądało się z wielką przyjemnością.

Po zmianie stron dwa potężne ciosy wyprowadzili niespodziewanie piłkarze gospodarzy. Najpierw fatalną stratę w środku pola zaliczył Exposito, a Samuel Stefaniak zagrał dokładną prostopadłą piłkę do Mesanovicia. Rozpędzony Bośniak pewnie umieścił piłkę w siatce Śląska.

Chwilę później swój zespół ponownie uratował golkiper Tomasz Loska, a jego koledzy z pola po raz kolejny popisali się kapitalną akcją w ofensywie. Roman Gergel rozegrał szkoleniową klepkę z jednym ze swoich partenrów, a następnie zagrał świetną prostopadłą piłkę do Kacpra Śpiewaka, który pewnym strzałem podwyższył prowadzenie Termaliki na 3:1.

W 66. minucie gry piłkarze z Niecieczy mogli ostatecznie rozstrzygnąć losy spotkania ze Śląskiem. Po ewidentnym faulu Szymona Lewkota do rzutu karnego podszedł kapitan Termaliki Piotr Wlazło, jednak jego uderzenie obronił Michał Szromnik.

Gdy wydawało się już, że piłkarze z Niecieczy pewnie triumfują, Śląsk wyprowadził dwa piekielne uderzenia. Dwie bramki dla drużyny Magiery zdobył rezerwowy Adrian Łyszczarz. W ostatniej akcji spotkania decydujący cios wyprowadziła jednak Termalika, a konkretniej Mateusz Grzybek. Zespół z Niecieczy triumfował 4:3.

Mecz w Niecieczy był nie tylko niezwykle emocjonujący, ale stał też na naprawdę niezłym poziomie. Obie drużyny prezentowały momentami efektowną grę kombinacyjną w ofensywie, a rezultat 4:3 nie jest jedynie wynikiem słabej postawy defensorów Termaliki i Śląska.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Śląsk Wrocław 4:3 (1:1)

Bramki: Samuel Stefanik (14), Muris Mesanović (50), Kacper Śpiewak (59), Mateusz Grzybek (90+8) - Robert Pich (5), Adrian Łyszczarz (84, 87)

Żółte kartki: Hlousek - Verdasca

Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Tomasz Loska - Adam Hloušek, Nemanja Tekijaški, Michał Bezpalec (7. Wiktor Biedrzycki), Mateusz Grzybek - Michał Hubinek, Piotr Wlazło, Samuel Stefanik - Roman Gergel, Muris Mesanović, Kacper Śpiewak (80. Michał Orzechowski)

Śląsk Wrocław: Michał Szromnik - Patryk Janasik, Verdasca, Wojciech Golla, Szymon Lewkot (75. Konrad Poprawa), Dino Štiglec (69. Victor Garcia) - Krzysztof Mączyński, Petr Schwarz (69. Waldemar Sobota) - Robert Pich, Mateusz Praszelik - Erik Exposito (80. Adrian Łyszczarz)

Źródła: Onet
Tags:
  • PKO Ekstraklasa