W meczu w Radomiu mieliśmy sytuację, gdzie zawodnicy, którzy odpowiadali za przyjęcie, mieli za sobą jakieś dwa tygodnie wspólnych treningów. A tu trzeba się dogadać, zgrać także w tym elemencie przyjęcia - mówi w rozmowie Gheorghe Cretu, trener ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle.

Gheorghe Cretu

Edyta Kowalczyk, Jakub Radomski: Gdy rozmawialiśmy z Aleksandrem Śliwką podczas ostatniego z przedsezonowych sprawdzianów, czyli Memoriału Arkadiusza Gołasia, przyznał, że to nie wasza ekipa, ale takie drużyny jak Jastrzębski Węgiel czy Asseco Resovia są faworytami do tytułu mistrza Polski w tym sezonie. Podziela pan taką opinię?

Gheorghe Cretu (trener Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle): Być może, gdy spojrzy się na nazwiska na papierze, to można odnieść takie wrażenie, ale ono bywa złudne. Weźmy przykład z reprezentacji. Czy gdybyśmy spojrzeli na skład, jakim Włosi zagrali w mistrzostwach Europy, ktoś mógłby przypuszczać, że zdobędą złoto? Pewnie nikt by na to nie stawiał. A jednak w ich przypadku nie chodziło o nazwiska i zasługi, ale drużynę, jaką stworzyli i to, jak poszczególni zawodnicy zdołali wkomponować się w zespół. Jeśli chodzi o nas, to mogę powiedzieć, że w tym sezonie chcemy powalczyć o wszystkie trofea. Przed startem sezonu eksperci czy dziennikarze lubią się bawić w typowania i przewidywać do kogo trafi medal.

Źródła: Przegląd Sportowy
Tags:
  • ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
  • PlusLiga
  • Gheorghe Cretu