APATOR- SPARTA 36:54. Torunianie byli zupełnie bezradni w starciu z liderami PGE Ekstraligi. Z miejscowej drużyny tylko Paweł Przedpełski był w stanie nawiązać walkę z liderami Sparty. Brylowali zwłaszcza Artiom Łaguta i Maciej Janowski. Ten ostatni znowu imponował widowiskową i skuteczną jazdą na dystansie. Ponownie w całych zawodach nie znalazł pogromcy. Dla torunian była to najbardziej dotkliwa porażka w historii MotoAreny, na której startują od 2009 roku.

Artiom Łaguta i Maciej Janowski - ten duet może w Lublinie zdziałać cuda

Znakomita dyspozycja Spartan w ostatnich tygodniach spowodowała, że to w nich w większości upatrywano faworytów spotkania w Toruniu. Zwłaszcza, że gospodarze MotoAreny od 30 kwietnia nie wygrali w lidze żadnego meczu. Podopieczni Tomasza Bajerskiego przystąpili do konfrontacji ze Spartą bardzo zmotywowani, zwłaszcza, że ciągle nie mogą być spokojni o utrzymanie.

- Trenowaliśmy we wtorek, środę i czwartek. Nasi zawodnicy jeździli też w Szwecji, IMP i zawodach młodzieżowych. Tor jest taki sam, jak na wczorajszym treningu Absolutnie nie możemy czuć się jeszcze pewni utrzymania. Musimy zachować czujność i bardzo życzyłbym sobie, abyśmy to spotkanie wygrali – mówił przed meczem przed kamerami Eleven Sports trener eWinner Apatora.

Od początku spotkanie układało się jednak po myśli przyjezdnych, którzy wygrali trzy pierwsze biegi w stosunku 4:2 i już w 4. wyścigu trener Bajerski sięgnął po pierwszą rezerwę taktyczną. Krzysztof Lewandowski zastąpił Karola Żupińskiego, ale wystarczyło to tylko do remisu.

W kolejnych biegach przyjezdni, którzy na MotoArenie czuli się bardzo komfortowo, stopniowo powiększali przewagę. Gospodarze nie byli w stanie wygrywać biegów ani drużynowo, ani indywidualnie. Niespodziewanie zupełnie zawiódł nawet dotychczasowy lider Apatora Jack Holder. W trzech z czterech startów nie pokonał żadnego z rywali i nie pojechał w biegach nominowanych. Nie przebudził się również Chris Holder. W biegu 13. bracia przeszkodzili sobie na torze, co o mało nie skończyło się kraksą. Bezbarwny był również Robert Lambert, który miał problemy nawet z pokonywaniem wrocławskiej drugiej linii i przebudził się dopiero w ostatnim starcie. Przyzwoicie spisywał się Adrian Miedziński, który wystąpił w wyścigu 15. Miał wówczas na koncie zaledwie 5 punktów, co wiele mówi o dyspozycji zawodników Apatora.

Pierwsza trójka w programie zawodów po toruńskiej stronie pojawiła się dopiero po 11. wyścigu przy nazwisku Pawła Przedpełskiego, który był zdecydowanie najmocniejszym punktem zespołu z Torunia. Jego kompan z pary, Miedziński zamknął jednak stawkę, co oznaczało biegowy remis. Jeszcze przed biegami nominowanymi goście zapewnili sobie wygraną.

Kolejne świetne spotkanie zaliczył Maciej Janowski. Wrocławianin znów imponował zwłaszcza skuteczną i widowiskową jazdą na dystansie. W Toruniu przegrywał starty, ale na trasie robił, co chciał i na metę wpadał jako pierwszy.

- Wydaje mi się, że są to efekty lat pracy, mojej, mojego teamu i tunera, pana Ryszarda Kowalskiego. Jeśli chodzi o starty, to muszę poświęcić parę godzin na treningach, aby wróciły one do optymalnego poziomu- stwierdził Janowski.

Wrocławianie wygrywając w Toruniu utrzymali się na szczycie Ekstraligi i pewnie zmierzają do najlepszej czwórki. W sezonie zasadniczym odjadą jeszcze trzy spotkania na własnym obiekcie, z Motorem, Włókniarzem i Falubazem. W tej chwili trudno sobie wyobrazić, aby zawodników Dariusza Śledzia zabrakło w tym roku w decydującej rozgrywce o medale.

Dla torunian to już piąta porażka z rzędu i siódma w całym sezonie. Podopieczni Tomasza Bajerskiego z dorobkiem 5 punktów zajmują w ligowej tabeli 6. miejsce, wyprzedzając nieznacznie Falubaz i GKM, które w niedzielę zmierzą się ze sobą w Grudziądzu. Jak dotąd Apator pokonał jedynie u siebie rywali w walce o utrzymanie i zdobył punkt bonusowy za dwumecz z zielonogórzanami. Torunianie choć znajdują się w nieco lepszym położeniu od konkurentów, ciągle nie mogą być spokojnie pozostania w elicie. W następnej kolejce podejmą Unię Leszno, a później udadzą się do Grudziądza. Ewentualne zwycięstwo w którymś z tych spotkań, znacząco przybliżyłoby ich do osiągnięcia upragnionego celu.

EWINNER APATOR TORUŃ- BETARD SPARTA WROCŁAW 36:54

[APATOR:] P. Przedpełski 11 (2, 2, 2, 3, 2); C. Holder 4+2 (2, 1*, 1*, 0, 0); Marciniec ns; Miedziński 5+1 (2, 1*, 2, 0, 0); J. Holder 4 (0, 1, 2, 1); Żupiński 0 (0, -, 0); Lewandowski 4+2 (2, 1*, 0, 1*); Lambert 8+1 (0, 2, 1*, 2, 3). Trener: Bajerski.

[SPARTA:] Woffinden 11 (1, 3, 3, 2, 2); Bewley 7+2 (1, 2*, 0, 3, 1*); A. Łaguta 13 (3, 3, 3, 3, 1); Czugunow 5+1 (3, 0, 1, 1*); Janowski 14+1 (3, 3, 3, 2*, 3); Liszka 3 (3, 0, 0); M. Curzytek 1 (1, 0, 0); Panicz ns. Trener: Śledź.

[Sędziował:] Piotr Lis (Lublin). [Najlepszy czas:] 60 s. (A. Łaguta, 1. bieg). [Widzów:] 4000.[Bieg po biegu:] 2:4, 2:4 (4:8), 2:4 (6:12), 3:3 (9:15), 3:3 (12:18), 1:5 (13:23), 3:3 (16:26), 2:4 (18:30), 3:3 (21:33), 3:3 (24:36), 3:3 (27:39), 3:3 (30:42), 1:5 (31:47), 3:3 (34:50), 2:4 (36:54). [1. mecz:] 51:39 dla Sparty; [Bonus:] Sparta

BIEG PO BIEGU

I. A. Łaguta, P. Przedpełski, Woffinden, Lambert 2:4;

II. Liszka, Lewandowski, M. Curzytek, Żupiński 2:4 (4:8);

III. Janowski, Miedziński, Bewley, J. Holder 2:4 (6:12);

IV. Czugunow, C. Holder, Lewandowski, Liszka 3:3 (9:15);

V. A. Łaguta, Lambert, Miedziński, Czugunow 3:3 (12:18);

VI. Woffinden, Bewley, J. Holder, Lewandowski 1:5 (13:23);

VII. Janowski, P. Przedpełski, C. Holder, M. Curzytek 3:3 (16:26);

VIII. A. Łaguta, J. Holder, Czugunow, Żupiński 2:4 (18:30);

IX. Woffinden, P. Przedpełski, C. Holder, Bewley 3:3 (21:33);

X. Janowski, Miedziński, Lambert, Liszka 3:3 (24:36);

XI. P. Przedpełski, Woffinden, Czugunow, Miedziński 3:3 (27:39);

XII. Bewley, Lambert, Lewandowski, M. Curzytek 3:3 (30:42);

XIII. Lambert, Woffinden, Bewley, C. Holder 1:5 (31:47);

XIV. Lambert, Woffinden, Bewley, C. Holder 3:3 (34:50);

XV. Janowski, P. Przedpełski, A. Łaguta, Miedziński 2:4 (36:54).

Źródła: Przegląd Sportowy
Tags:
  • Żużel
  • Maciej Janowski