Na lotnisku w Amsterdamie trafiam na artykuł „Covidioci” piętnujący nieodpowiedzialność jeżdżących po świecie. To o mnie. Właśnie wracam z podróży po Tanzanii

Wódz masajskiej osady w swoim królestwie. Dopóki ma stada krów i przestrzeń wokół, jest szczęśliwym człowiekiem

– Jedziesz do Tanzanii? – pytali znajomi w grudniu, słysząc, że będę pilotować grupę Torre.

– Jadę, inszallah – kiedyś nie rozumiałam, czemu Mohamed, nasz przewodnik po Saharze, ustalając cokolwiek, zawsze dodawał te inszallah. Cóż może nam przeszkodzić, by obiad był o drugiej, a rozbicie obozu o siódmej? Teraz zrozumiałam. Nasze plany nie zależą od nas. Tak jak ten wyjazd.

Źródła: Kontynenty
Tags:
  • Tanzania
  • magazyn Kontynenty
  • Zanzibar