SS Great Eastern był największym statkiem parowym swoich czasów, ale mało kto chciał nim pływać. Niesamowita konstrukcja genialnego Brytyjczyka zabiła kilka osób, zanim jeszcze została zwodowana, a potem było jeszcze gorzej.

Litografia prezentująca SS Great Eastern
  • Isambard Kingdom Brunel to jeden z najwybitniejszych brytyjskich inżynierów w historii. Odpowiadał za budowę wielu maszyn oraz budowli, które były absolutnie rewolucyjne, jak na swoje czasy
  • Jedną z pasji Brunela były statki. Zbudował m.in. SS Great Western, SS Great Britain oraz SS Great Eastern. Pierwszy z nich pobił rekord długości, rozwiązania technologiczne z drugiego są wykorzystywane przez konstruktorów statków do dzisiaj, a ostatni był największym i najbardziej pechowym parowcem XIX w.
  • Great Eastern miał przewozić pasażerów przez Atlantyk, ale od samego początku prześladował go olbrzymi pech. Pełnił potem funkcję atrakcji turystycznej, kablowca, a nawet pływającej reklamy. Pozostał po nim maszt na stadionie Liverpoolu
  • Więcej takich tematów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

W 2002 r. telewizja BBC zorganizowała głosowanie na najważniejszego Brytyjczyka w historii. Zwycięzcą został były premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, co nie było dużym zaskoczeniem. Kto jednak znalazł się tuż za nim? Darwin? Shakespeare? Cromwell? Nic z tych rzeczy. Na drugim miejscu uplasował się Isambard Kingdom Brunel. Mężczyzna, o którym mało kto w Polsce słyszał, a który zaprojektował m.in. największy i najbardziej pechowy parowiec swoich czasów — SS Great Eastern.

Brunel był jedną z najważniejszych osób rewolucji przemysłowej. Genialnym inżynierem oraz wynalazcą, który odmienił krajobraz Wielkiej Brytanii, a wiele jego nowatorskich pomysłów i rozwiązań jest nadal stosowanych przez współczesnych architektów oraz budowniczych. Projektował m.in. stocznie, koleje, tunele oraz mosty. To on odpowiadał za stworzenie połączenia kolejowego między Brystolem i Londynem (tzw. Great Western Railway), a także zbudowanie tunelu pod Tamizą. Z tego drugiego mieszkańcy Londynu korzystają zresztą do dzisiaj, po tym, jak stał się częścią miejskiej kolei London Overground.

Jedną z wielkich pasji Brytyjczyka były również statki. Postawił on sobie za cel stworzenie połączenia lądowo-morskiego między Londynem i Nowym Jorkiem. Pierwsza część podroży miała odbywać się torami Great Western Railway, a za drugą miał odpowiadać potężny parowiec. W ówczesnych czasach niewiele osób wierzyło w transatlantyckie rejsy tego typu statkami. Uważano bowiem, że aby dopłynąć do celu będą one musiały całą wolną przestrzeń przeznaczyć na paliwo, czyli w tym przypadku węgiel. Brunel twierdził jednak inaczej.

Udało mu się rozwinąć pracę naukową Marka Beaufoy, która zakładała, że im większy jest statek, tym doświadcza on proporcjonalnie mniejszego oporu wody w stosunku do mniejszej jednostki (więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ). Aby to udowodnić, brytyjski inżynier postanowił zbudować prawdziwego morskiego giganta. Przy ówczesnej technologii tylko naprawdę wielki parowiec mógł przepłynąć na drugą stronę Atlantyku razem z dodatkowym ładunkiem i pasażerami.

Tak właśnie powstał statek o nazwie Great Western, który był wtedy najdłuższą jednostką pływającą w historii. Miał 72 m długości, a poza silnikami parowymi wyposażono go również w żagle. Statek wyruszył do Ameryki Północnej 8 kwietnia 1838 r., ale jego konstruktor nie wziął udziału w rejsie. Został ranny w pożarze, który wybuchł na pokładzie Great Western, gdy ten wracał z Londynu po ostatnich poprawkach.

Statek okazał się dużym sukcesem. Tylko przez opóźnienie spowodowane pożarem, nie został pierwszy parowcem w historii, który przepłynął na drugą stronę Atlantyku. Uprzedził go Sirius, który mimo czterodniowej przewagi, dotarł do Ameryki zaledwie dzień wcześniej, spalając przy tym praktycznie całe przewożone przez siebie paliwo. Great Western po dotarciu do celu posiadał jeszcze 1/3 zapasów węgla, co tylko potwierdziło kalkulacje Brunela. Im większy statek, tym większa wydajność jego silników.

Kolejnej jednostce pływającej Brunela udało się już jednak pobić światowy rekord i na zawsze zapisać się w historii inżynierii. Maszyna o nazwie Great Britain została pierwszym statkiem, który przebył Atlantyk z wykorzystaniem śruby napędowej. Uważany on jest również za protoplastę wszystkich nowoczesnych statków. Posiadał metalowy kadłub zamiast drewnianego, napędzany był silnikiem, a nie żaglami i wykorzystywał śrubę napędową zamiast kół łopatkowych. Prawdziwy cud techniki, wyprzedzający swoje czasu. Dla Brunela cały czas było to jednak za mało.

Ostatni statek, który zaprojektował przed swoją śmiercią, był w momencie swojego wodowania największym parowcem w historii. Na początku nadano mu nazwę Leviathan, którą po roku zmieniono na SS Great Eastern. Maszyna miała 211 m długości, 25 m szerokości oraz 18 wysokości i mogła pomieścić nawet 4 tysiące pasażerów. Tej ostatniej liczby nigdy jednak nie sprawdzono w praktyce. Dlaczego? Bo nie znaleziono tylu chętnych do odbycia wspólnego rejsu.

Kolos zbudowany przez Brunela od samego początku miał wielkiego pecha. Już w dniu planowanego wodowania 3 listopada 1857 r. nastąpił pierwszy wypadek. Statek nie zsunął się odpowiednio do wody, zabijając dwóch robotników i kilku raniąc. Ostatecznie jego wodowanie nastąpiło 30 stycznia 1858 r., a przez kolejne osiem miesięcy jednostka przechodziła proces wyposażania. Jego koszty były jednak tak duże, że firma Eastern Steam Navigation Company, właściciel SS Great Easter, postanowiła odsprzedać statek za 800 tys. funtów. W ostatecznym rozrachunku cała transakcja przyniosła jej inwestorom prawie 3 mln funtów straty!

Gdy statek wreszcie opuścił Londyn, żeby przegotować się do swojego pierwszego rejsu, doszło do kolejnego wypadku. Po przeprowadzeniu testów ciśnienia, jeden z zaworów na statku przypadkowo pozostał zakręcony, co doprowadziło do eksplozji. Różne źródła podają, że tym razem śmierć poniosło od 5 do 10 osób. Po tej katastrofie Great Easter został wysłany do portu na wyspie Holy Island. Gdy inwestorzy zastanawiali się, czy bardziej opłacalne nie byłoby przerobienie statku na atrakcję turystyczną Londynu, dzieło Brunela doświadczyło kolejnego nieszczęścia. W dniach 25-26 października 1859 r. miał miejsce tzw. Royal Charter Storm. Był to największy sztorm na Morzu Irlandzkim, jaki zaobserwowano w XIX w. Przyczynił się on do śmierci ok. 800 osób.

Tym razem Great Eastern miał szczęście i uniknął większych zniszczeń, a 17 czerwca 1860 r. mógł nareszcie wyruszyć na swój pierwszy rejs do Nowego Jorku. Został on tam jednak wysłany przede wszystkim jako atrakcja turystyczna. Na pokładzie znalazło się zaledwie 35 pasażerów, 8 pracowników firmy oraz 418 członków załogi, a po dotarciu do Ameryki zaczęto zarabiać głównie na sprzedaży biletów dla zwiedzających. O ile początkowo załogę przywitano z fanfarami, to wysokie ceny biletów szybko zniechęciły Amerykanów do brytyjskiego giganta. Na pokładzie brakowało też jedzenia, a warunki sanitarne w toaletach były bardzo złe. Ostatecznie cała wyprawa okazała się finansową katastrofą.

Kolejny rejsy przez Atlantyk były co prawda bardziej udany, ale statku nie witano już z radością. W 1861 r. w Ameryce rozpoczęła się bowiem wojna secesyjna. Jeszcze gorzej było przy trzeciej wyprawie. Musiała ona zostać opóźniona o 24 godz., bo załoga była... pijana.

We wrześniu 1961 r. Great Eastern dopadł huragan, który doszczętnie zniszczył jedno z kół łopatkowych, a drugie poważnie uszkodził. Z kolei w sierpniu 1962 r. u wybrzeży Nowego Jorku, statek wpadł na skały, niszcząc sobie część kadłuba. Jego naprawianie cały czas było przeciągane, bo nie było stoczni, która mogłaby przyjąć tak dużą maszynę.

Gdy w trakcie jednego z rejsów olbrzymi parowiec wpadł na znacznie mniejszy żaglowiec, zabijając dwie osoby, zdecydowano o zaprzestaniu przewozu pasażerów. Nowi inwestorzy postanowili na Great Eastern wreszcie coś zarobić. Jak tego dokonano? Przerabiając jednostkę na potężny kablowiec. To właśnie SS Great Easter w 1866 r. skutecznie przeciągnął kabel telegraficzny z brytyjskiego Foilhomurrum do Nowej Funlandii w Kanadzie. Było to pierwsze stabilne połączenie telegraficzne łączące Europę z Ameryką Północną. W 1870 r. parowiec wykorzystano z kolei do połączenia Bombaju z Adenem (miasto w Jemenie).

Ostatni rejs pasażerski SS Great Eastern odbył w 1867 r. Przewiózł wtedy pasażerów z Nowego Jorku na wystawę światową w Paryżu i z powrotem. Na jego pokładzie płynął m.in. słynny pisarz Juliusz Verne. Potem statek wrócił do roli kablowca, a w 1889 r. został przerobiony na złom. Pozostał po nim jedynie masz stojący do dzisiaj na stadionie Anfield w Liverpoolu oraz pojedyncze pamiątki w muzeach.

Źródła: Opracowanie własne
Tags:
  • statek
  • parowiec
  • Isambard Kingdom Brunel
  • SS Great Eastern