Doczekaliśmy czasów, w których w dobrych warunkach oświetleniowych atrakcyjne zdjęcie na amatorskie potrzeby zrobimy nawet aparatem smartfonu za 1000 złotych. Oczywiście, gdy ilość światła maleje lub staje się ono silnie kontrastowe, wówczas przyda nam się flagowiec ze swoim bardziej zaawansowanym technicznie aparatem. Za najlepszy obecnie smartfon do mobilnej fotografii uchodzi nowy Huawei Mate 50 Pro. Jednak... nie uchodzi rozpowszechniać takich poglądów bez ich sprawdzenia. Postanowiłem zatem wykonać aparatem Mate 50 Pro kilka testowych ujęć, a dla porównania na ten fotograficzny spacer zabrałem iPhone'a 14 Pro Max oraz Samsunga Galaxy S22 Ultra.

W tekście umieszczono linki reklamowe naszego partnera

  • Huawei Mate 50 Pro to pierwszy smartfon z aparatem oddającym w nasze ręce mechaniczną przysłonę z dziesięcioma stopniami przymknięcia
  • Specyfikacja techniczna aparatu nowego flagowca Huawei robi wrażenie, lecz moduł szerokokątny na papierze wygląda słabiej niż u poprzednika
  • Aparat Huawei Mate 50 Pro uzyskał obecnie najlepszy wynik w teście DXOMARK, ale czy w codziennym fotografowaniu również sprosta aparatom smartfonów iPhone 14 Pro Max i Samsung Galaxy S22 Ultra? A jeśli tak, to o ile okaże się lepszy?
  • Więcej testów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Mate 50 Pro kontra iPhone 14 Pro Max i Galaxy S22 Ultra — specyfikacja aparatów

Specyfikacja aparatu Huawei Mate 50 Pro jest solidna, jednak porównując do ją największych rynkowych rywali... taka niezbyt szokująca. Pomijając oczywiście innowacyjną, mechaniczną przysłonę, która trafiła do jego modułu standardowego. Co więcej, można odnieść wrażenie, iż producent starannie ukrywa szczegółowe informacje na temat tego, jakie sensory (typ, rozmiar, producent) pracują w aparacie jego tegorocznego flagowca - bezskutecznie starałem się tego dowiedzieć. To zaś tylko podnosi emocje, bo być może Huawei rzeczywiście nie ma się czym chwalić.

Pewne jest natomiast, że otrzymujemy trzy moduły fotograficzne w głównym aparacie - standardowy 50 MP z optyczną stabilizacją obrazu, laserowym autofokusem i wspomnianą już mechaniczną przysłoną pracującą w zakresie od f/1.4 do f/4, szerokokątny 13 MP także z systemem autofokus, a więc pełniący dodatkowo rolę modułu makro oraz 64-megapikselowy, peryskopowy moduł tele 3,5x z AF i OIS.

Pozornie jest to więc konfiguracja matryc podobna do tej, jaką znamy z aparatu Huawei P50 Pro (pomijając obecny w nim dodatkowy moduł monochromatyczny 40 MP). Tym razem jednak zarówno matryca w module standardowym, jak i ta w module tele mają filtr kolorów RYYB, a nie klasyczny RGGB.

Warto też pamiętać, iż w Mate 40 Pro mieliśmy matrycę 50 MP o rozmiarze 1/1.28" również z filtrem RYYB, ale w P50 Pro pracował już 50-megapikselowy sensor o mniejszym rozmiarze 1/1.56" oraz z klasycznym filtrem kolorów RGB. Plotki głoszą zaś, że w Mate 50 Pro dostajemy podobny wielkościowo sensor 1/1.56". Nie zajmujmy się już jednak dalej plotkami, a skoro sam Huawei "wstydzi się" informacji o zastosowanej we flagowcu konfiguracji matryc... to trudno.

Z przodu, w sporych rozmiarów notchu w ekranie ukrywają się dodatkowo moduł szerokokątny 13 MP (tym razem już bez systemu AF) oraz moduł ToF.

W tabeli poniżej umieściłem pełną specyfikację aparatów Huawei Mate 50 Pro oraz dla porównania wspomnianych już jego dwóch wielkich fotograficznych rywali - iPhone'a 14 Pro Max oraz Samsunga Galaxy S22 Ultra.

  Mate 50 Pro  iPhone 14 Pro Max  Galaxy S22 Ultra 5G 
aparat tył  potrójny:   moduł standardowy 50 MP, f/1.4 - f4.0, PDAF, laserowy AF, ekwiwalent ogniskowej 24 mm, matryca z filtrem kolorów RYYB;    moduł szerokokątny 13 MP, f/2.2, PDAF, ekwiwalent ogniskowej 13 mm;  peryskopowy moduł tele 3,5x, 64 MP, f/3.5, PDAF, OIS, ekwiwalent ogniskowej 90 mm potrójny:   moduł standardowy 48 MP, f/1.8, PDAF, OIS (stabilizacja matrycy), ekwiwalent ogniskowej 23 mm, matryca 1/1.28”;   moduł szerokokątny 12 MP, f/2.2, Dual Pixel PDAF, ekwiwalent ogniskowej 13 mm, matryca 1/2.55”;   moduł tele 3x, 12 MP, f/2.8, PDAF, OIS, ekwiwalent ogniskowej 77 mm; matryca 1/3.5” poczwórny:    moduł standardowy 108 MP, f/1.8, PDAF, laserowy AF, OIS, ekwiwalent ogniskowej 24 mm, matryca 1/1.33”;   moduł szerokokątny 12 MP, f/2.2, Dual Pixel PDAF, ekwiwalent ogniskowej 13 mm, matryca 1/2.55”;   moduł tele 3x, 10 MP, f/2.4, Dual Pixel PDAF, OIS, ekwiwalent ogniskowej 72 mm, matryca 1/3.52”;    peryskopowy moduł tele 10x, 10 MP, f/4.9, Dual Pixel PDAF, OIS, ekwiwalent ogniskowej 240 mm, matryca 1/3.52”;
aparat przód  podwójny:     13 MP, f/2.4, FF, ekwiwalent ogniskowej 18 mm, matryca 1/3.6”;   moduł ToF pojedynczy:    12 MP, f/1.9, PDAF, ekwiwalent ogniskowej 23 mm, matryca 1/3.6” pojedynczy:    40 MP, f/2.2, PDAF, ekwiwalent ogniskowej 26 mm, matryca 1/2.82”
cena  5999 złotych (8 GB / 256 GB); 6499 złotych (8 GB / 512 GB) 7199 złotych (128 GB); 7899 złotych (256 GB); 9199 złotych (512 GB); 10 499 złotych (1 TB) 5899 złotych (8 GB / 128 GB); 6399 złotych (12 GB / 256 GB); 6899 złotych (12 GB / 512 GB)

Mate 50 Pro—smartfon z prawdziwą przysłoną w aparacie

Rozwiązanie z fizyczną przysłoną w aparacie telefonu nie jest oczywiście wynalazkiem Huawei. Pierwsze takie rozwiązanie pokazała nam Motorola w modelu ZN5 (2008). Potem przysłona pojawiła się też w Nokii N86 (2009). Jednak dość powszechnie, za pierwszy smartfon, w którego aparacie ujrzeliśmy mechaniczną przysłonę uważamy znacznie bliższy naszym czasom model Samsung Galaxy S9 (2018). Producent użył w nim bardzo jasnej optyki f/1.4 oraz mechanicznej przysłony, ale tylko o jednej wartości f/2.8. Rozwiązanie to było jednak wówczas w pewnym sensie koniecznością, gdyż tak jasny obiektyw nie gwarantowałby optymalnej szczegółowości obrazu podczas typowego codziennego fotografowania.

W Mate 50 Pro ponownie mamy tak jasną optykę w module standardowym (f/1.4), ale konstruktorzy Huawei posunęli się znacznie dalej, niż inżynierowie Samsunga. Zastosowali przysłonę o sześciu listkach/lamelkach oraz z 10 stopniami jej przymknięcia - w zakresie od f/1.4 do f/4. Chciałoby się powiedzieć, szkoda, że choćby nie do wartości f/8, ale... i ten zakres pozwala do pewnego stopnia efektywnie kontrolować poziom rozmycia tła/głębi ostrości dla fotografowanego obiektu.

Podczas pracy w trybie automatycznym oprogramowanie aparatu samo wybiera najlepsze dla danej sceny ustawienie przysłony. Ręcznie możemy kontrolować stopień przymknięcia przysłony jedynie w trybach fotografowania Przysłona oraz Pro.

Praktyka pokazuje, że pomysł Huawei sprawdza się całkiem dobrze. Oto kilka przykładów zdjęć wykonanych modułem standardowym aparatu Mate 50 Pro z rożnymi ustawionymi wartościami przysłony. Wyraźnie widać zmiany głębi ostrości.

W jednej z testowych scen zauważyłem jednak drobną słabostkę nowatorskiego rozwiązania Huawei. Było jesienne południe. Daleko poza polem widzenia optyki (z lewej strony, mniej więcej pod kątem około 80 stopni do centrum kadru) świeciło słońce. Jego światło przechodząc przez otwór mocniej przymkniętej przysłony aparatu (zapewne odbijając się od listków) wywołało charakterystyczną flarę widoczną na obrazie - z motywem aktualnego układu lamelek. Zjawisko to nie pojawiło się oczywiście przy pełnym otwarciu przysłony i było praktycznie niezauważalne (ewentualnie minimalne rozjaśnienie bocznej części kadru) przy niskich ustawieniach przysłony f/1.8 czy f/2.0. Warto jednak podczas fotografowania zwracać uwagę na może niewielką, ale jednak potencjalną możliwość jego wystąpienia i w tych momentach osłonić optykę przed światłem na przykład ręką. Poniżej możecie zobaczyć opisywany efekt na zdjęciach.

Na szczęście, jest to przypadłość, której zwykle nie doświadczymy w trakcie fotografowania w trybie automatycznym. Aparat Mate 50 Pro korzysta bowiem wówczas najczęściej z ustawienia przysłony f/2, a nocą otwiera ją całkowicie, czyli do wartości f/1.4.

Mate 50 Pro kontra iPhone 14 Pro Max i Galaxy S22 Ultra —zdjęcia dzienne

Szeroki kąt

Swoimi zdjęciami szerokokątnymi aparat Mate 50 Pro jakoś szczególnie na tle konkurentów nie błyszczy. Kolorystyka trawy czy nieba wydaje się nawet w ocenie organoleptycznej nieco bardziej atrakcyjna w wypadku kadrów przechwyconych Samsungiem i smartfonem firmy Apple. Mało naturalnie wygląda też mora, którą aparat Huawei stworzył na pokrytym dachówkami dachu Zamku Królewskiego. Jej sprawczyni, czyli silnie działająca technika wyostrzania sprawdziła się za to w reszcie pierwszej sceny pierwszej bardzo dobrze - jakość szczegółów (pomijając morę) jest tu najwyższa. Znacznie gorzej będzie natomiast, gdy spojrzymy na zacieniony front fasady Pałacu Pod Blachą w scenie drugiej. Tym razem pierwsze skrzypce wydaje się bowiem grać w aparacie Mate 50 Pro technika odszumiania i jakość detali jest tu wyraźnie słabsza, ale.... szum elektroniczny rzeczywiście okazuje się być dobrze kontrolowany.

Scena 1

Scena 2

Moduł standardowy

Moduł standardowy Huawei Mate 50 Pro widzi nieco węższy kąt niż rywale. Fotografowane obiekty będą zatem na zdjęciach z niego nieco większe, bliższe. W tej sytuacji odrobinę łatwiej uzyskać mu lepszej jakości detale, co oczywiście smartfon skrupulatnie wykorzystuje. Mate 50 Pro rejestruje najlepiej prezentujące się detale, choć czasami, na kontrastowych elementach wychodzi na jaw, że i tym razem dzieje się tak za sprawą silnie pracującej techniki wyostrzania.

Kolorystyka zdjęć z aparatu Huawei jest przyjemna (trawa zazieleniła się nawet teraz bardziej niż na ujęciu z iPhone'a), ale lekko wpadające w fiolet niebo mogłoby być odrobinę bardziej klasyczne, niebieskie.

Scena 1

Scena 2

Mate 50 Pro kontra iPhone 14 Pro Max i Galaxy S22 Ultra —zoom

Zoom cyfrowy 2x

Już w czasie wcześniejszego porównania aparatów Galaxy S22 Ultra i iPhone'a 14 Pro Max (obejrzyj jego wyniki) wyszło na jaw, iż Samsung ma jakieś problemy z zoomem cyfrowym 2x. Jakość rejestrowanych przez jego aparat detali była zauważalnie gorsza. Podobnego błędu tego nie popełnili jednak programiści Huawei. W dobrym oświetleniu zastanym szczegóły na zdjęciu z Mate 50 Pro i tym razem są... lepsze, nawet niż na tym z iPhone'a. Za to w cieniu (scena druga), podobnie jak w wypadku modułu szerokokątnego, więcej do gadania ma znowu technika odszumienia. Wciąż jest dobrze, ale tym razem lekko zaszumione detale z iPhone'a już tak łatwo nie oddają pola walki.

Scena 1

Scena 2

Moduł tele

To chyba najtrudniejsza do oceny część testu - Huawei ma bowiem jako jedyny moduł tele 3,5x. Obaj konkurenci postawili zaś na moduły tele 3x, ale nawet tu mamy kilka milimetrów różnicy w ekwiwalencie ogniskowych, a więc i w polu widzenia. W aspekcie rejestrowanych szczegółów jeszcze raz większe optyczne szanse ma już na starcie Mate 50 Pro. I jeszcze raz je wykorzystuje. Tym razem jednak tworzy on obrazy dziwnie miękkie, jakby bardziej "analogowe", co oczywiście nie jest wadą, ale pewnym zaskoczeniem w obliczu charakteru zdjęć pochodzących z modułów szerokokątnego i standardowego. Osoby przyzwyczajone do silniej pracującej techniki wyostrzania (zjawisko nagminne w smartfonach) mogą być nimi zatem lekko rozczarowane.

Scena 1

Scena 2

Zoom 10x

Mate 50 Pro ma moduł tele 3,5x. iPhone 14 Pro Max oraz Galaxy S22 Ultra mają moduły tele 3x. Tyle już wiemy. Tymczasem smartfon firmy Samsung skrywa w swoim fotograficznym rękawie dodatkowego asa. Jest nim czwarty moduł - tele 10x. Oznacza to, że kiedy oprogramowanie obu konkurentów będzie się dwoiło i troiło, aby uzyskać cyfrowe przybliżenie o dobrej jakości, wówczas aparat Galaxy S22 Ultra zwyczajnie cyknie sobie fotkę fizycznym modułem tele 10x. Testowy wyrok może być w tej sytuacji tylko jeden - Samsung bez trudu pokonuje rywali.

Scena 1

Scena 2

Zoom cyfrowy 30x

Zakres zoomu cyfrowego w smartfonie firmy Apple kończy się na bardzo rozsądnym dla zastosowanej konfiguracji aparatu wartości 15x. Z tego powodu iPhone 14 Pro Max nie pojawi się już w kolejnych częściach dotyczących zoomu. Pozostali konkurencji pozwalają nam jednak skorzystać z cyfrowego zoomu aż do wartości 100x, co w wypadku Mate 50 Pro jest ze strony Huawei posunięciem naprawdę bardzo odważnym.

Niestety, nawet owa szalona odwaga na niewiele się w praktyce zdała. Już ustawienie zoomu cyfrowego na 30x ukazuje ogromną przewagę aparatu koreańskiego flagowca. Na obu obrazach widać podczas oceny w skali 1:1, że mamy do czynienia z przybliżeniem programowym, ale to pochodzące z aparatu Galaxy S22 Ultra wciąż skutecznie się broni. Huawei Mate 50 Pro serwuje nam zaś już wyłącznie klasyczne mydełko.

Zoom cyfrowy 100x

Zdjęcia w maksymalnym ustawieniu zoomu cyfrowego 100x prezentuję więc tylko dla testowej zasady. Szanse Mate 50 Pro na zmianę werdyktu z poprzedniego ustawienia są bowiem praktycznie zerowe. Samsung musiałby popełnić tu jakiś kardynalny błąd w pracy swojego oprogramowania, a tego... nie uczynił. Warto jednak zerknąć na kadry prezentowane poniżej choćby po to, aby uświadomić sobie, jak daleko Samsung odskoczył od swoich rywali w roku 2022 w zakresie techniki programowego przybliżenia obrazu.

Mate 50 Pro kontra iPhone 14 Pro Max i Galaxy S22 Ultra —zdjęcia nocne

Szeroki kąt

Nocne zdjęcia szerokokątne to zmora wielu smartfonowych aparatów. Tym razem mamy jednak do czynienia z fotograficzną elitą, która bez problemu radzi sobie z naświetleniem nawet tak trudnej sceny. Wszystkie smartfony dobrze wydobyły detale z ciemnych obszarów sceny. Przyjemna jest też kolorystyka zdjęć, choć Samsung postawił na nieco zbyt różową fasadę Zamku Królewskiego. Konkurenci idą bardziej w ciepłą żółć, która subiektywnie, ale i w ocenie wierności kolorystycznej obrazu lepiej się sprawdza. Co ciekawe, i tym razem udało się Huawei uzyskać wrażenie nieco lepszej jakości detali. Najbardziej miękkie jest z kolei ujęcie z iPhone'a 14 Pro Max. Samsung lubi zaś sobie w tych warunkach oświetleniowych delikatnie poszumieć.

Scena 1

Scena 2

Moduł standardowy

Nocne zdjęcia z modułu standardowego Mate 50 Pro są wręcz zaskakujące. Huawei silnie podbija w nich nasycenie barw - trawa i fasada Zamku Królewskiego są mocno kolorystycznie podkręcone. Bardzo wyraźnie podniesiony jest też kontrast obrazu. Do tego stopnia, iż w niektórych scenach zaczynają powoli znikać detale z ciemnych obszarów sceny.

Cóż jednak z tego, że Apple, a nawet Samsung tworzą obrazy bardziej naturalne. Większość użytkowników i tak zapewne postawi na te superatrakcyjne, szczególnie podczas oglądania na ekranie OLED obrazy z Mate 50 Pro. I trudno się będzie z nimi w często nie zgodzić.

Scena 1

Scena 2

Mate 50 Pro kontra iPhone 14 Pro Max i Galaxy S22 Ultra —podsumowanie porównania

Jeżeli pamiętacie takie smartfony, jak: Huawei P20 Pro, Huawei P30 Pro czy choćby niedawny Huawei Mate 40 Pro, to doskonale wiecie, że Chińczycy nie tylko potrafią wyposażyć je w dobre aparaty, ale też mają duże doświadczenie w zakresie efektywnego ich oprogramowania. Dlatego właśnie fotograficzna rywalizacja z nowym Mate 50 Pro, nawet teraz, gdy marka Huawei straciła wiele ze swojego rynkowego impetu w Europie, wciąż obarczona jest sporym ryzykiem porażki nawet dla najlepszych konkurentów.

Tym bardziej, że jak widać po aparacie Mate 50 Pro firma Huawei nadal szuka ciekawych rozwiązań, czego doskonałym przykładem jest 10-stopniowa mechaniczna przysłona w module standardowym aparatu. I choć zapewne większość typowych użytkowników raczej nie skorzysta z premedytacją z tej zalety, to sama obecność przysłony w bardzo jasnym obiektywnie (f/1.4) otwiera drogę (przynajmniej teoretycznie) do atrakcyjnych zdjęć nocnych, dobrych kadrów dziennych oraz udanych, dopracowanych portretów.

I rzeczywiście, w tym starciu aparat Huawei P50 Pro pokazał się z wielu dobrych stron. Może nas miło zaskoczyć w czasie nocnych fotograficznych sesji, ale będzie też solidnym kieszonkowym aparatem za dnia - choć oczywiście im więcej światła zastanego, tym trudniej smartfonowi naprawdę się wykazać, gdyż w takich warunkach nie potrzeba już dziś flagowca, aby uzyskać solidnej jakości, amatorskie fotografie.

Trzeba za to jasno powiedzieć, że pomimo obietnic producenta, Mate 50 Pro nie jest mistrzem dużego zoomu cyfrowego. Moim zdaniem, Huawei mocno na wyrost umieścił w nim jego zakres aż do wartości 100x. Dobre kadry uzyskamy bowiem do zbliżenia 5x, a przy mniejszych wymaganiach jakościowych do 10x - co samo w sobie jest dobrym rezultatem. Jednak zakresy 20x, 30x czy maksymalny 100x zdecydowanie nie są domeną chińskiego smartfonu i jeśli naprawdę nam na nich zależy, to raczej polecam wybór Samsunga Galaxy S22 Ultra, który w tym porównaniu, przy takich ujęciach nie zostawił na rywalach suchej nitki.

Jaki w tej sytuacji może być werdykt? Oczywiście... niejednoznaczny. Huawei Mate 50 Pro ma w tym zestawieniu najbardziej udany aparat, jeśli oceniamy jego wykorzystywanie w typowych scenariuszach codziennego fotografowania - dzienne i nocne kadry z niewielkim zoomem. Przewaga nad rywalami takich momentach nie jest jednak na tyle duża, aby z kolei zrekompensowała nam w codziennym użytkowaniu smartfonu brak obsługi usług Google oraz sieci 5G. Dlatego myślę, że sporo osób nadal chętniej sięgnie po iPhone'a 14 Pro Max lub Samsunga Galaxy S22 Ultra. Warto też pamiętać, iż smartfony Huawei i Apple pojawiły się na naszym rynku stosunkowo niedawno, a Galaxy S22 Ultra ma blisko rok. Samsung produkuje już zapewne w swoich fabrykach jego następcę, w którego aparacie, mam nadzieję, umieści kolejne nowości z zakresu mobilnej fotografii.

Więcej plusów w aparacie Mate 50 Pro dostrzegą za to z pewnością zaawansowani mobilni fotografowie i to właśnie w nich upatruję główną grupę docelową dla nowego flagowca Huawei.

Jeżeli ten test pomógł Ci w wyborze smartfonu, to będziemy wdzięczni, gdy w trakcie jego zakupu użyjesz przygotowanych przez nas linków. Prowadzą one do sprawdzonych i bezpiecznych ofert w sklepach internetowych. Skorzystanie z odnośnika wspiera funkcjonowanie redakcji, a nie ma wpływu na cenę, jaką zapłacisz za telefon. Udanych zakupów!

Źródła: Komputer Świat
Tags:
  • iphone 14 pro max
  • Leica
  • zdjęcia nocne
  • Huawei Mate 50 Pro
  • mechaniczna przysłona
  • test foto
  • iphone 14
  • test aparatów foto