– W filmowym środowisku wciąż ma się silnie pokolenie, które wierzy, że reżyser na planie może nadużywać władzy w imię sztuki – aktorka Zofia Wichłacz o #MeToo w polskim kinie, scenach intymnych i kobiecej złości.

Kadr z „Planety Singli. Osiem historii odc. 4 „Usłysz mnie

Newsweek: „Planeta Singli” to serial komediowy, ale przedstawia dość smutny obraz współczesnych związków: zdrady, pustka, kłamstwa. A randki to wielkie udawanie i ściemnianie. Tak to wygląda w pokoleniu 20-latków?

Zofia Wichłacz: Może rzeczywiście często trudno się połapać w tym randkowym, wirtualnym świecie, ale nie kreśliłabym aż tak pesymistycznej wizji (śmiech). Chyba wszyscy trochę kłamiemy w internecie i to nieważne, czy kreując ultrapozytywną wersję życia na Instagramie, czy po prostu na Tinderze. Nawet jeżeli staramy się pokazać tam jakieś lepsze wersje siebie, to i tak po kilku spotkaniach trzeba zrzucić te maski i filtry. Jestem fanką Brené Brown [amerykańska autorka, która zajmuje się zagadnieniami odwagi, wrażliwości, wstydu i empatii – red.] i jej teorii, że aby osiągnąć z kimś prawdziwą intymność, trzeba odważyć się być „vulnerable”, czyli się odsłonić.

Źródła: Newsweek (RASP / Newsweek)
Tags:
  • #metoo
  • kino
  • Zofia Wichłacz