Przez kilkadziesiąt minut procesu w sprawie zabójstwa na Bazylianówce w Lublinie oskarżony o ten czyn Mariusz S. (28 l.) zanosił się płaczem. Mężczyzna cały czas ukrywał twarz w dłoniach, powtarzając niczym mantrę: "Bardzo żałuję tego, co się stało…". Czy sąd weźmie pod uwagę tę nieukrywaną skruchę, czy też uzna, że to sprytna gra w celu uniknięcia wysokiego wyroku? Za zabójstwo Zbigniewa H. mężczyźnie grozi dożywocie.

Oskarżony o zabójstwo Mariusz S.

– Zbyszek był takim porządnym człowiekiem. Nikomu nie wadził. Kłopoty zaczęły się, jak dostał emeryturę. Zaczęli go nachodzić różni, popijali. Nikogo nie umiał wyrzucić z domu. Aż w końcu doszło do tragedii – mówiła ze smutkiem jedna z sąsiadek, która jest świadkiem w procesie.

Zabójstwo na Bazylianówce w Lublinie. Mariusz S. miał żal do 65-latka, że nie pomógł jego matce

Oskarżonym jest Mariusz S. Jego matka przez kilka miesięcy mieszkała ze Zbigniewem H. (†65 l.) na parterze kamienicy przy ul. Bazylianówka. Chorowała na serce, nie chciała się leczyć, popijała. Zmarła nagle. Sprawą zajmowała się policja, ale niczyjej winy tu nie znaleziono. Sąsiedzi mówią jednak, że pracujący wtedy za granicą Mariusz S. miał żal do Zbigniewa H., że nie pomógł jego matce.

Kiedy mężczyzna wrócił do Polski, postanowił odwiedzić partnera zmarłej matki. Miał sporo wolnego czasu, bo odliczał dni do rozprawy rozwodowej, po której miał iść do pracy w wojsku.

Lublin. Przyznał się do pobicia, ale nie zabójstwa

Feralnego dnia, jesienią ubiegłego roku, pojechał na Bazylianówkę. Tam razem z innymi gośćmi zaczął pić alkohol. W końcu przypomniały mu się wszystkie żale i zażądał, żeby Zbigniew H. natychmiast pojechał z nim na cmentarz, na grób matki. Starszy pan odmówił. Wtedy doszło pomiędzy nimi do szarpaniny.

Młody sprawny mężczyzna zaczął bić starszego, rozbijając mu butelkę na głowie. W końcu chwycił nóż i zaczął zadawać ciosy na oślep. 65-latek był cały we krwi. Wtedy Mariusz S. przykrył go kołdrami i kocami, przebrał się w inne spodnie, bo jego były zakrwawione, zamknął drzwi na klucz i poszedł do hostelu. Po drodze kupił amfetaminę. Niedługo potem został zatrzymany. Dziś stanął przed sądem.

– Przyznaję się do pobicia. Ale nie chciałem zabić Zbyszka. Strasznie żałuję tego, co się stało – płakał na pierwszej rozprawie.

JAG

9 slajdów
Źródła: Fakt redakcja
Tags:
  • zabójstwo
  • płacz oskarżonego
  • proces
  • Bazylianówka