Widziałam tu już wszystko: wymiotujące dziewczyny, kochanków w bramach, bijatyki, że krew się lała. Po tym, jak ostatnio zabili chłopaka na ulicy, boję się wychodzić wieczorem, więc przed 22 zamykam się w domu – mówi pani Beata, która mieszka przy warszawskim Nowym Świecie.

Warszawa, Nowy Świat

„Uważaj na siebie” – słyszę od znajomej, kiedy opowiadam jej, że zamierzam spędzić noc na Nowym Świecie. Nie jestem zaskoczony tą radą. Mieszkam w Warszawie od trzydziestu lat, sporo czasu spędziłem w tej części Śródmieścia. Najpierw liceum i wypady ze znajomymi, potem studia na Uniwersytecie Warszawskim i imprezy w Pawilonach. Przez trzy lata pracowałem w fundacji na tyłach Nowego Światu. I sam, gdybym miał dać radę osobie spoza stolicy, powiedziałbym to samo.

Nowy Świat jest jak „Dr. Jekyll i Pan Hyde”. Za dnia salon Warszawy z restauracyjnymi ogródkami i sprzedawcami kwiatów, w nocy zamienia się świat całonocnych imprez, taniego piwa, sety i galarety. Ekscytuje i przyciąga, ale bywa też niebezpieczny.

Źródła: Newsweek
Tags:
  • Bezpieczeństwo
  • Nowy Świat
  • Polska
  • Warszawa