Anna, zaszczepiona pielęgniarka z Warszawy, i jej niezaszczepiony mąż niemal równocześnie zachorowali na COVID. Różnica w przebiegu choroby była zasadnicza. – Nie miał siły wziąć szklanki, by się napić – wspomina Anna.

Delta. Czy ten wariant koronawirusa jest niebezpieczny?

– Ludzie, którzy zachorowali na COVID-19, mówili, że byli bardzo słabi, ale dopiero gdy sama zachorowałam, zrozumiałam, co to znaczy. Miałam ochotę spać cały czas – opowiada Ania, pielęgniarka pracująca w jednej z warszawskich przychodni. Zachorowała mimo zaszczepienia dwiema dawkami. Miała bóle kości i stawów, bóle głowy, zatkane zatoki i nos, zaczerwienione gardło, niewielki kaszel. Nie miała duszności. Po trzech, czterech dniach chorowania straciła smak i węch.

Zaszczepieni też chorują na covid. Co różni ich od niezaszczepionych?

– Zaburzenia smaku i węchu były typowe dla wariantu alfa. Teraz już nie jest to charakterystyczny objaw zakażenia koronawirusem. Nie czekajmy zatem, aż nam się pogorszy smak i węch. Wariant delta, który jest teraz dominującym, powoduje raczej objawy paragrypy czy kataralne z bólem gardła, katarem, rozbiciem – mówi prof. Andrzej Fal z Kliniki Alergologii i Chorób Płuc Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Większość osób zaszczepionych przechodzi infekcję koronawirusem bardzo łagodnie. Wielu nawet nie wie, że złapało SARS-CoV-2. – Znam kilka osób, które zupełnie przez przypadek dowiedziały się, że zostały zakażone SARS-CoV-2. Jedna z nich miała niepokojący objaw – łamało ją w kościach. Zrobiła sobie test na obecność koronawirusa i okazało się, że jest pozytywna – mówi prof. Fal.

Przypomina przy tym, że z czasem skuteczność każdego szczepienia zmniejsza się. – Spada poziom przeciwciał. Odpowiedź humoralna się zmniejsza, pozostaje odpowiedź komórkowa. Z czasem bardziej istotna po zaszczepieniu jest nie ochrona przed zachorowaniem, ale przed ciężkim przebiegiem. I właśnie tego doświadczamy – mówi prof. Fal.

Niewiele osób zaszczepionych trafia do szpitali z powodu COVID-19. Stanowią oni 5 proc., maksymalnie 10 proc. – Są to zazwyczaj osoby starsze z wieloma chorobami współistniejącymi, u których układ odpornościowy jest na tyle słaby, że nie zapewnia pełnej i trwałej ochrony przed zachorowaniem lub ciężkim przebiegiem. Pacjenci ci chorują bardziej na zaostrzenia się tych chorób przewlekłych z powodu COVID-19, niż z powodu samego COVID-19. Natomiast ostre, ciężkie przebiegi COVID-19 są charakterystyczne dla czterdziesto-, pięćdziesięcioparolatków, którzy się nie zaszczepili. Wcześniej przed zachorowaniem na COVID-19 uchodzili za osoby zdrowe – mówi prof. Fal.

Dobrym przykładem jest Wielka Brytania, gdzie dwiema dawkami zaszczepionych jest prawie 69 proc. społeczeństwa. Notuje się tam dziennie 30 tys. przypadków zakażenia, ale umiera maksimum 150 osób dziennie. U nas, przy nieco niższej liczbie zachorowań (poniżej 30 tys. dziennie), jest zdecydowanie więcej zgonów. W ostatnich dniach umiera w Polsce ponad 400 osób dziennie. – To pokazuje, że w Wielkiej Brytanii choruje populacja zaszczepiona, ale przebieg rzadko jest ciężki czy śmiertelny, a u nas przebieg jest ciężki, co widzimy po liczbie łóżek respiratorowych i umieralności – mówi prof. Fal.

Jak przebiega covid u zaszczepionych i niezaszczepionych?

Ania jeszcze trzy tygodnie po wyzdrowieniu musiała w ciągu dnia się zdrzemnąć, bo inaczej już o ósmej wieczorem padała ze zmęczenia. Do pracy powinna wrócić na początku grudnia. Nie wie dokładnie, jak się zaraziła. Wirusa mogło przynieść dziecko ze szkoły albo ona sama z przychodni. – Mamy co prawda specjalne wejście i gabinet dla osób, które podejrzewają u siebie zakażenie koronawirusem, ale nie wszyscy pacjenci uprzedzają nas o swoich obawach i objawach – opowiada Ania.

W tym samym czasie co Ania zachorował także jej mąż, który nie jest zaszczepiony. – Mogłam zobaczyć, jak różnie choruje osoba zaszczepiona i niezaszczepiona – mówi Ania. Ona gorączkę 38 stopni C miała tylko jednego dnia, potem przez kilka dnia miała stan podgorączkowy z temperaturą co najwyżej 37,2 stopni C. Mężczyzna miał wysoką gorączkę, której nie dawało się zbić nawet po podaniu leków przeciwgorączkowych. –Temperatura spadała o dwie, trzy kreski, ale potem znowu rosła. Tak było przez kilkanaście dni. Gorączka nie spadała i mąż był coraz słabszy. Tak słaby, że jak szedł do łazienki, to szłam za nim i go asekurowałam, aby się nie przewrócił. Nie miał siły wziąć szklanki, by się napić. Po trzech dniach poczuł się lepiej, wydawało się, że zdrowieje, ale w ciągu kilku godzin choroba z wysoką gorączką wróciła – opowiada Ania.

Zaskakujące było to, że mężczyzna dość szybko wrócił do formy, szybciej niż ona. – Mąż już od tygodnia pracuje, a ja mam nadzieję wrócić do pracy na początku grudnia – mówi Ania.

– Gdy łamie nas w kościach, mamy objawy wirusowego rozbicia, podobne do grypy, to może być grypa, ale gdy mieliśmy kontakt z osobą chorą na COVID-19, to może być zakażenie koronawirusem. Wtedy warto zrobić test, aby nie zarażać innych osób – mówi prof. Fal. Osoby zaszczepione są dużo mniej groźne jako „zarażacze” niż niezaszczepione. U zaszczepionych ten łagodny przebieg zakażenia wynika między innymi z tego, że wirus nie namnaża się tak szybko i nie jest go tak dużo jak u osób niezaszczepionych.

Źródła: Newsweek (RASP / Newsweek)
Tags:
  • COVID-19
  • pandemia koronawirusa
  • szczepionki przeciwko COVID-19