Niemal każdy z nas kiedyś widział powięź. Nie własną, ale w mięsie przygotowywanym w kuchni. To te cienkie, białe błonki otaczające mięśnie, które często wykrawamy i odrzucamy jako niejadalne. W naszych ciałach też one są i mają ogromny wpływ na nasze zdrowie.

Kolano kontuzja

– Powięź to rodzaj tkanki łącznej, otaczającej nie tylko mięśnie, ale i kości oraz narządy wewnętrzne – mówi dr hab. Krzysztof Zimmer z Zakładu Medycyny Sportowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Kiedyś określano ją jako „bandaż” oplatający i trzymający w ryzach mięśnie. Rzeczywiście, to powięź nadaje naszemu ciału kształt, utrzymuje tkankę mięśniową w odpowiednim miejscu i rozdziela mięśnie od siebie. Bardzo często ulega ona jednak różnym urazom, sama też bywa ich przyczyną.

– O ile w medycynie sportowej kondycja powięzi od zawsze ma ogromne znaczenie, dzisiaj naukowcy odkrywają, że również u ludzi nieuprawiających wyczynowo sportu może ona narobić kłopotów – mówi dr Zimmer. Jak donosi „New Scientist”, powięź może być odpowiedzialna nie tylko za kontuzje czy chroniczne bóle, ale może wpływać na naszą koordynację i świadomość własnego ciała.

Czym jest powięź?

Do niedawna naukowcy nie wiedzieli, jak mocno unerwione są niektóre typy powięzi. Odkryli to dopiero przed rokiem neurolodzy z włoskiego uniwersytetu w Padwie i opisali to w naukowym periodyku „Nature”. Zbadali dwa typy głęboko położonej powięzi w ciałach siedmiu myszy (takie same struktury znajdują się również w ludzkim ciele), fachowo nazywane rozcięgnową powięzią piersiowo-lędźwiową i najądrzastą powięzią pośladkową. Badanie wykazało, że oba te typy powięzi są oplecione ciasną pajęczyną nerwów, przy czym każda ma inne funkcje – powięź rozcięgnowa piersiowo-lędźwiowa może działać jak dodatkowy narząd zmysłu zwanego propriocepcją, świadomością własnego ciała. To propriocepcja odpowiada za to, że wiemy, w jakim położeniu są nasze nogi, ręce, kręgosłup, nawet jeśli na nie nie patrzymy. Tkanka powięziowa może mieć w tworzeniu tej wewnętrznej mapy ciała ogromny udział. Jak uważają naukowcy z Padwy, powięź piersiowo-lędźwiowa reguluje też napięcie mięśni i może odgrywać rolę w niespecyficznych bólach krzyża, z kolei powięź pośladkowa koordynuje pracę położonych pod nią różnych partii mięśni.

Napompowana powięź

O ile nasza powięź jest w dobrym stanie, nie ma z nią żadnych problemów, to w ogóle nie czujemy, że taka tkanka jest w naszym ciele. Gorzej jednak, jeśli zachoruje. Kłopoty z powięzią są najczęściej udziałem profesjonalnych sportowców. – Najczęściej problemy z powięziami dotyczą podudzia, gdzie tworzą one gęste przedziały między mięśniami i są szczególnie narażone w czasie intensywnych treningów – mówi dr Zimmer. Bo o ile mięśnie w czasie wysiłku mają tendencję do rozszerzania się, powięź nie jest zbyt elastyczna. Powoduje to sytuację, gdzie zwiększa się ciśnienie śródtkankowe w mięśniu, a powięź nie pozwala mu się rozszerzać. Doprowadza to do ucisku nerwów, problemów z przepływem krwi i bardzo często skutkuje urazem zwanym zespołem przedziałów powięziowych, bardzo niebezpiecznym i wymagającym szybkiej operacji. Zespół ten zdarza się po różnych urazach, np. złamaniu kości podudzia.

– Powięzi w podudziu są też często przyczyną kontuzji, zwanej przez biegaczy shin splits, czyli w przednim przedziale podudzia – mówi tłumaczy Zimmer. Taki uraz może być również chroniczny i wtedy jest niebezpieczny. Czasami jedynym wyjściem jest chirurgiczne przecięcie powięzi.

Uraz ten dotyka nie tylko profesjonalnych sportowców, zdarza się notorycznie również u osób biegających rekreacyjnie, zwłaszcza kiedy nie przygotują się odpowiednio do biegu, nie rozciągną się prawidłowo. Na co dzień mogą nam dokuczać także rozścięgna podeszwowe, które odpowiadają za utrzymanie stopy w odpowiedniej pozycji.

– To charakterystyczny ból, który pojawia się w stopie rano, tuż po wstaniu z łóżka, i zmniejsza się z upływem dnia, wskutek rozchodzenia. Następnego dnia jednak również się pojawia - mówi dr Zimmer.

Treningi i masaże

Aby pozbyć się lekkich urazów powięzi albo poprawić jej stan, możemy oddziaływać na nią na różne sposoby - za pomocą specjalnej fizjoterapii czy masaży, ale też przeprowadzając trening powięziowy. – Te wszystkie oddziaływania, mające na celu głównie poprawienie naszej ruchomości poprzez poprawę rozciągliwości powięzi, związane są właśnie z lepszym rozumieniem roli powięzi – mówi dr Zimmer.

Takim oddziaływaniem, dzięki któremu sami możemy zadbać o powięź, jest automasaż za pomocą urządzeń zwanych rollerami, którymi powoli rozmasowuje się (tzw. rolowanie) nie tylko mięśnie, ale i powięzi. W tego typu treningu unika się również klasycznego rozciągania, czyli stretchingu, w którym naciągamy mięsień i pozostawiamy go na kilkadziesiąt sekund bez ruchu, w stanie naprężenia. W treningu powięziowym zastępujemy to rozciąganiem dynamicznym, w którym również naciągamy mięsień, ale jednocześnie wykonujemy małe ruchy rotacyjne lub wielokierunkowe, co sprzyja rozciąganiu tkanki powięziowej.

Również wykonywany przez fizjoterapeutów masaż powięziowy ma na celu zwiększenie rozciągliwości powięzi równocześnie z mięśniami, likwidację zgrubień i zrostów w tkance powięziowej i stymulację jej regeneracji – jako tkanka złożona z włókien kolagenowych z czasem słabnie ona i sztywnieje, utrudniając ruch mięśni. Masaż może temu zapobiec i poprawić nasz stan w przypadku takich dolegliwości, jak bóle kręgosłupa i mięśni, zespołu cieśni nadgarstka i tzw. łokcia tenisisty, a także w urazach tkanek związanych z przebyciem ciąży i porodu.

Źródła: Newsweek
Tags:
  • trening powięziowy
  • Krzysztof Zimmer
  • powięź
  • shin splits