Dlaczego żałoba stała się w naszej kulturze tak niewygodna? Wychodząc od lektury „Roku magicznego myślenia”, Katarzyna Boni analizuje nowoczesne postrzeganie żałoby w kolejnym tekście z cyklu „Ten dyskomfort, który czujesz, to żałoba”.*

„Jeśli wziąć pod uwagę, że żal po stracie to najpowszechniejsze z nieszczęść, poświęcona mu literatura wydaje się niezwykle skromna”, pisze Joan Didion w „Roku magicznego myślenia”. Książkę tę – napisaną po śmierci męża – wydała w 2005 roku. I choć przez ostatnie lata pojawiło się więcej literatury na temat przemijania i straty, choć powstają stowarzyszenia i instytuty, które robią miejsce na rozmowę o skończoności w przestrzeni publicznej, choć artyści przełamują tabu związane z umieraniem – to nadal śmierć i żałoba są dla nas trudnymi tematami. Nikt nie uczy nas, jak rozmawiać z ludźmi pogrążonymi w żałobie. Nikt nie pokazuje, jak opiekować się umierającymi bliskimi. W tym „najpowszechniejszym z nieszczęść” jesteśmy słabo wyedukowani.

„Rok magicznego myślenia” pomaga nam zajrzeć do świata żałoby. To opowieść o bólu wywołanym stratą. Didion cytuje list od przyjaciela: „W owym nieokreślonym okresie nazywanym żałobą znajdujemy się jak gdyby w łodzi podwodnej – w milczeniu na dnie oceanu, świadomi to bliższych, to dalszych wybuchów w głębinie, które nami wstrząsają, budząc wspomnienia”. Przez rok od śmierci męża Joan Didion żyła w dwóch różnych rzeczywistościach. Choć wiedziała, że John umarł, to i tak czekała na jego powrót.

Źródła: Vogue Polska
Tags:
  • żałoba
  • Vogue Polska
  • Śmierć